Cześć, wróciłam

poniedziałek, maja 01, 2017


Cześć. Stukając palcami w klawiaturę, myślę sobie, że powinnam się z tobą na nowo przywitać. Tak po prostu, przywitać. Więc witam się z tobą ciepło i z racji, że stukam sobie właśnie w klawiaturę, podnoszę swoją dłoń do góry na powitanie, właśnie z Tobą- czytelniku.



Powrót

Wróciłam. Do Ciebie, na swoje miejsce. Na blog, do wirtualnego świata, który jest w pewnym sensie moim drugim domem. Miejscem, gdzie czuję się naprawdę dobrze, biorąc pod uwagę wszelkie zawirowania, nieprzyjemne sytuacje, które mają miejsca coraz częściej w sieci. Przez ten okres nieobecności, zwyczajnie sobie odpoczywałam i nabierałam dystansu do pewnych spraw. Drugim powodem mojej nieobecności była przeprowadzka do nowego domu, ale o tym w kolejnym poście ;) Wyobraź sobie, że za sprawą całej tej przerwy mój mózg grzeje się od nowych pomysłów na teksty, które na pewno pojawią się na blogu. 
Teraz gdy wszystko już wypakowaliśmy ze sterty kartonów i poukładaliśmy na swoje miejsce, pomyślałam, że wrócę i na nowo będzie mi dobrze, w  przestrzeni, którą sama stworzyłam. Wrócę do stałych czytelników, przyjaciół i ciepło przywitam nowe twarze. Mam mały plan w głowie, dużo pomysłów na rozwój. Rozwój samej siebie i tego miejsca, które jak wspominałam Ci już wyżej, jest dla mnie ważny. Cały czas po głowie krążą mi myśl,  czym trzeba kierować się usuwając swoje wszelkie zapiski i tak po prostu stąd zwiać? Czy taka szybka ucieczka jest możliwa, wraz ze wciśniętym jednego klawisza ,,usuń'? Czy takie działanie przychodzi naturalnie szybko, pod wpływem emocji? Czy jednak jest to trudna decyzja, której później okazuję się błędna? Postanowiłam że takiego klawisza nigdy nie użyję i decyzji o usunięciu bloga nigdy nie podejmę. Chyba że któregoś wieczoru padnę ze zmęczenia przy laptopie i niechcący dużym nosem kliknę ten nieszczęsny przycisk. Dobry Jezu, oby nie! ;) 

Testowałam samą siebie
Dosłownie. Testowałam samą sobie i swój zapał do pisania nowych tekstów. Do pisania i dodawania krótkich relacji co nowego u nas słychać. Sam marzec, a praktycznie jego końcówka związana była z naszą przeprowadzką oraz szukaniem lokatora na mieszkanie, które do niedawna zamieszkaliśmy. Z początkiem kwietnia byliśmy już na swoim i nawet udało się nam gościć w tę Wielkanocne Święta najbliższą rodzinę. 

Kilka razy w tygodniu, w przerwach między pakowaniem szkła i ubrań do kartonów próbowałam klikać w klawiaturę, przy czym powstawało kilka zdań. Niestety te kilka zdań były tak wypalone i bez emocji, że czytając je na głos, sama dochodziłam do wniosku, że gorzej być nie może, i to na pewno nie mój czas. Nie odpuściłam, nie dałam sobie wmówić, że to całe blogowanie to nie moja bajka, a miejsce, które stworzyłam w sieci to czysty banał. Miałam jednak świadomość, że obecny okres, w którym się znajdowaliśmy, to nie czas na dobry ruch i żaden krok do przodu. Prosto pisząc, ni groma to szło :)
 

Troszeczkę czasu zajęło mi to testowanie samej siebie, ale tor, który wybrałam myślę, że jest odpowiedni. Moje działania zostały przemyślane bardzo skrupulatnie i wierzę, że powrót do pisania, kontaktu ze stałymi czytelnikami to najlepszy wybór. Mam wobec siebie duże postanowienie, które chciałabym spełnić. 


Czego oczekuję od siebie i jakie zmiany naniosę?
Punkt pierwszy, który chciałabym sobie przypiąć jak taką łatę to regularność tekstów. Ich regularność i świeżość. No jasny gwint, naprawdę musisz uwierzyć na słowo pisane, że z tą regularnością postów idzie mi tak opornie, że sama chciałabym dostać porządnego klapsa w pupę, za tę wykroczenie ;) Dorzucę sobie jeszcze do tego może zasadę i będę ją powtarzać, że zawsze mam czas i chęci do naskrobania czegoś ciekawego i opublikowania? Może wtedy z taką żelazną zasadą będzie o wiele łatwiej? Z drugiej strony, pisać i puszczać w świat tekst, który nie do końca spełnia moje i twoje oczekiwania, tylko dlatego, że trzymam się zasady o regularnym dodawaniu treści, nie jest raczej dobrą decyzją. No nic, muszę tego pilnować, pilnować, a później już tylko dopilnowywać... 

Zmian na blogu nie będzie, a chociaż... Pozwolę sobie zacząć od samej strony i jej wizualizacji. Szablon i logo zostają. Oczywiście chciałabym zmienić szablon, popracować nad nowym logo, ale mam na karku i z tyłu głowy kilka ważniejszych inwestycji, które jak to się mówi, muszą zostać wykonane na cito, stąd kilka stówek, które musiałabym zapłacić za wyżej wymienione zmiany, zostają na koncie bankowym.
 

Myślę, że największą zmianą dla ciebie i także dla mnie będzie regularność tekstów i ich jakość. Z racji tego, że jestem pozytywnie nastawiona do życia i życie nauczyło mnie jak czerpać same pozytywy, będziesz czytać teksty z dużą dawką motywacji, optymizmu i pozytywnego myślenia.Gwarantuję, że nie raz się do siebie uśmiechniesz. Tak po prostu, ale szczerze.
 

Chciałabym, aby treści na blogu powiały nowością. Nie chcę zmieniać swojego stylu pisania, gimnastykować się nad ulepszaniem samej siebie, a jedynie cieszyć się z tego, co robię i dla kogo to robię. Przemycę trochę kobiecości, codzienności przy okazji pokazując Ci nasz nowo urządzony dom. Macierzyństwo pokaże ci w tle, co na pewno ci się spodoba. Kurna chcę, aby było kobieco i pięknie! Pięknie, a zarazem prosto. Tak wiesz, domowo.
 Możemy się umówić, że ja nie będę pouczać cię i podsyłać Ci swoich nieprzemyślanych racji, a Ty będziesz tu i w razie awarii będziesz waliła/ walił jak w dym?! Ja wtedy tupnę nogą i przeczytam sobie jeszcze raz ten post. 


Daria


Przeczytaj również

0 komentarze

Facebook

Prawa autorskie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć i tekstu, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.