Czas zamknąć dzwi

czwartek, maja 04, 2017

Czas posprzątać, odwiesić klucze i zamknąć za sobą drzwi naszego mieszkania. Jeszcze wcześniej rzucić okiem po kątach czy, aby na pewno wszystko zostało zabrane. Znieść z czwartego piętra wszystkie kartony, torby i spojrzeć na swoje okna z ulicy, gdy załadowanym samochodem będziemy podążać do naszego dużego domu...

klucze
Czwartek, siedzę z podkulonymi nogami na swojej starej, ale jakże wygodnej szarej kanapie, która przez te kilka lat służyła nam jako mebel w salonie podczas oglądania wspólnie filmu, a wieczorem pomieściła czteroosobową rodzinkę. Stukam w klawiaturę w naszym 40 metrowym mieszkaniu, do którego drzwi na klatce były zawsze otwarte, a domofon płatał figle. Siedzę sobie wygodnie na swojej kanapie, a w kuchni gotuję się zupa. Za chwilę otworzę drzwi listonoszowi, gdyż dochodzi południe, a facet jest punktualny i tak się składa, że często musi biedaczyna biegać na czwarte piętro, bo tej korespondencji przychodzi dużo. Czasami stanowczo za dużo :) Szkoda mi gościa, więc czasami gdy łaskawie domofon zadziała, informuję pana żeby zostawił pocztę w skrzynce na parterze. Chyba, że muszę złożyć swój unikatowy podpis wtedy nie ma zmiłuj i biedaczysko biegnie na ostatnie piętro. Dziwie się, że jeszcze się nie przyzwyczaił i do tej pory jego aktywność fizyczna jest taka marna... No cóż, nie będę jego aktywności rozkładać na czynniki pierwsze, bo jeszcze stwierdzisz, że jestem czepliwym babsztylem. Broń Boże! :)

W oczekiwaniu na osiedlowego sportowca, piszę do Ciebie nadal z kanapy, a zupa jak się gotowała tak gotuje nadal. Lubię te nasze małe mieszkanie. Lubię w nim sprzątać, gotować dla swoich domowników, wstawiać kwiaty do wazonu i stawiać je na nasz biały, metalowy stół. Przyzwyczaiłam się już do braku firanek, zasłon w oknach i kompletnie mi to nie przeszkadzało, chociaż niejednokrotnie chciałam zmian, a i tak okna zostawały jak to się potocznie mówi, gołe. Nasz balkon traktowaliśmy jak największy luksus na całe osiedle, gdyż jako jedyni wpadliśmy na ciekawy pomysł i zabudowaliśmy balon wzdłuż i wszerz. Nikt nas nie podglądał, my całe szczęście nie mieliśmy możliwości wyślizgnąć się przez barierki, a w lato swobodnie mogliśmy rozstawić mały basen dla dzieci i zamoczyć nogi, nawet swoje! :) 
home_sweet_home
Samo mieszkanie jest przestronne, generalny remont robiliśmy ponad dwa lata temu. Doskonale pamiętam ten okres i nasze zmiany w mieszkaniu. W pierwszym etapie zdecydowaliśmy się na przebudowę salonu i sypialni, w wyniku czego zrobiliśmy otwartą przestrzeń i połączyliśmy salon z kuchnią. Zburzyliśmy ścianę, zamówiliśmy meble kuchenne pod zabudowę, dużą pojemną szafę wnękową, a z pomieszczenie, w której funkcjonowała kuchnię, urządziliśmy pokój dla dzieci. Łazienki nie ruszaliśmy, gdyż była w całkiem niezłym stanie. Przemalowaliśmy wszystkie ściany na śmietankowy kolor i położyliśmy beżowy gres na podłogę w kuchni. Nie planowaliśmy jedynie zmiany połogi w salonie, gdyż obecna wówczas lakierowana podłoga drewniana prezentowała się ładnie. Jednak, z racji że byłam już wtedy w ciąży i doskwierały mi hormony, które działały na moje nastroje po skończonym remoncie wpadłam na pomysł, że o wiele lepiej na podłodze w salonie wyglądałyby panele w jasnym odcieniu z połączeniem szarości. Hormony były tak upierdliwe, że po skończonym remoncie zaczęliśmy kolejny i z małym brzuszkiem razem z mężem własnoręcznie zrywaliśmy stary parkiet. Gdy zakończyliśmy remont każdy z nas odetchnął z ulgą, a sąsiedzi na bank podziękowali za finisz temu na górze. Rozpisałam się, a miałam napisać do Ciebie tylko kilka zdań, jak trudno jest zostawiać to miejsce, chociaż doskonale zdaję sobie sprawę, że w nowym, dużym domu będzie o wiele piękniej, a miejsca starczy  dla połowy nowego osiedla. 

Publikuję ten post dopiero dziś. W między czasie musiałam uporać się z wszystkimi kartonami, pudełkami, torbami, walizkami i dwoma zawalonymi po brzegi piwnicami, w których przez te dobre kilka lat nazbierało się tyle badziewia, że śmiało mogłabym rozstawić się na giełdzie staroci. Albo lepsza opcja zamówić kontener na wszelkie pierdoły, które przez lata zajmowały miejsce. Zabraliśmy wszystkie nasze osobiste rzeczy, posprzątaliśmy, odwiesiliśmy nasze klucze i zamknęliśmy drzwi. Drzwi zostały zamknięte dla nas, bo dla nowych lokatorów zostały szeroko otwarte. Nasze klucze trafiły w dobre ręce, a nasze wspomnienia związane z naszym mieszkaniem pozostaną na długie lata w naszych głowach i sercach. Jest co wspominać i cieszyć się z radości jakie przeżyliśmy w tych czterech kątach. Wciskam klawisz publikuj siedząc równie wygodnie na wygodnym fotelu w naszym wspólnym gabinecie, chociaż więcej tu moich pierdołek niż męża, ale równie dobrze czuję się w nowym domu, jak w naszym małym mieszkanku. Niebawem pokaże Ci jak się urządziliśmy w nowym domu, a póki co pozwolę sobie jeszcze samotnie powspominać nasze mieszkanie które zawsze będziemy darzyć sentymentem.
Swoją drogą myślisz, że za miastem będzie odwiedzał mnie również równy listonosz? Gwarantuję mu, że po moich schodkach z palet nie ma szans na zrobienie rzeźby! :)
przeprowadzka_dom
klucze_od_mieszkania

Daria






Przeczytaj również

0 komentarze

Facebook

Prawa autorskie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć i tekstu, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.