Wiadomość, która dała mi do myślenia

niedziela, września 18, 2016

Jestem marzycielką i optymistką. Posiadam naprawdę wiele pozytywnych cech, które są moją mocną stroną i mogłabym nimi zarażać. Nie wiem jednak, czy jest sens dzielić się tym co jest we mnie najlepsze...Kilka dni temu otrzymałam krótką wiadomość. Niby nic nadzwyczajnego. W mojej skrzynce pocztowej ląduję kilkanaście wiadomości dziennie. Treść wiadomości, którą otrzymałam była dość specyficzna. Z jednej strony ktoś pogratulował mi pozytywnego nastawienia do życia, z drugiej strony zarzucił, że tak być nie może, a swoim uśmiechem nie powinnam dzielić się z kimś, komu życie ewidentnie się nie podoba. Poczułam nutkę zazdrości i te ciągłe narzekanie, że ktoś inny ma lepiej.

Bądź sobą!

To nic nie kosztuje.

Nie lubię udawać! Nie lubię zmuszać, by ktoś mnie polubił i stawać na rzęsach, aby zyskać uznanie. Nigdy nie starałam się nawet być idealna i dążyć do idealnego życia. Wiem, że trudne chwile są w życiu potrzebne, po to aby zrozumieć, że to wszystkie sytuacja, z których musimy się podnieść miały sens. Nie będę kłamać, że każdego dnia wstaje uśmiechnięta od ucha do ucha, ale kłamstwem byłoby gdybym napisała, że takich dni w moim życiu w ogóle nie ma.

Od zawsze kochałam porządek w głowie, taki który przynosił mi wewnętrzny spokój i stabilizację. Tego porządku uczyłam się od małego i nie jestem w stanie, od tak się go pozbyć tylko dlatego, że komuś nie podoba się to jak żyje i darzę pozytywną energią innych. Nie mam idealnego życia, tylko dlatego, że takiego życia nie ma i nigdy nie będzie, jednak do tej pory staram się, aby moje życie nie było gorsze. 

Wiele lat pracowałam nad samą sobą, aby ze swojego umysły wypędzić zmartwienia z byle powodu, smutek i ciągłe narzekanie. Niestety jestem tylko człowiekiem i swoje lepsze nastawienie do życia zaczęłam budować, gdy mocno dostałam w dupę. Dziś doceniam wszystko i co tylko mogę. Nie mam żalu, że moje życie wygląda inaczej niż jakiegoś Kowalskiego, o którym mówi się, że jest nie tylko idealny, ale całe jego życie jest idealne. 
W mieszkaniu nie mam drogiej porcelany, z której codziennie piję herbatę ze swoim mężem. Nie mam jej, bo mnie na nią nie stać, a męża widuje wtedy gdy pora kłaść się już spać. Mam dom, który remontujemy własnymi rękoma i determinacji. Nie dbam o to, żeby mieć wszystko najlepsze. Nie żyję w luksusie i nie chcę w nim żyć. Tylko dlaczego najczęściej obrywam wirtualnie po głowie za to, że na mojej twarzy jest ciągły uśmiech? Skąd taka myśl, że nie dzieląc się na łamach bloga problemami, które również mnie dotykają, nie mam ich w ogóle? Dlaczego ktoś miewa do mnie pretensję, że układam swoje życie po swojemu i dostrzegam w nim miłość i szczęście?

Lubię być sobą, bez jakiejkolwiek spiny. Gdy chcę płakać- płaczę. Gdy potrzebuję rozmowy, zawsze moi przyjaciele mają dla mnie czas. Nie jestem sama. Nie potrafię udawać, że jestem niezadowolona z życia, po mimo tego, że przez swoje 25 letnie życie sporo przeszłam. Nie mam żalu do ludzi, których irytuje moje poczucie szczęścia oraz pozytywne nastawienie, jednak totalnie nie rozumiem akceptacji, która należy się każdemu z nas.
W byciu autentyczną i szczerą wobec siebie pomagają mi moje dzieci. To one nauczyły mnie szczerości, nie udawania i bliskości. To dzięki dzieciom wyciskam życie jak cytrynę i nie oglądam się za siebie. Miewam dni, miesiące gdy prześladuje mnie pech, jednak zawsze wychodzę z założenie, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Po deszczu zawsze wychodzi słońce i tego się trzymam. W każdym życiu potrzebna jest dobry i zły moment. Śmiech i płacz. Radość i smutek. Siła i bezsilność.

Pomyślałam, że...

Może być Was tu więcej i możecie myśleć podobnie.

To nie jest moja spowiedź ani odpowiedź na wiadomość, którą dostałam. Ten e-mail, dał mi do myślenia. Miałam chwilę aby uświadomić sobie, jak jestem odbierana przez Was. Przez czytelników. Wiem, że jest tu bardzo dużo osób, które wierzą w moją autentyczność i ten szczery uśmiech. Wiem również, że nie każdemu ten uśmiech się podoba.

Moje życie to zbiór różnych sytuacji, problemów i wiary, że uda mi się spełnić wszystkie moje marzenia. Nie chcę być na siłę fajna i pieprzyć od rzeczy tylko po, aby nabijać sobie statystyki. Ten blog to miejsce w, którym opisuję wszystko co najpiękniejsze. Nie potrafię na co dzień opowiadać o swoich problemach, więc dlaczego mam dzielić się nimi w sieci? Zdaję sobie sprawę, że czasami tak jest łatwiej, łatwiej wyrzucić to z siebie, aby było lżej, jednak wolę robić to naprawdę sporadycznie i tylko i wyłącznie szczerze. Od zawsze, z każdym problem radziłam sobie sama, wszystkie emocje trzymałam w sobie, dlatego też nie mam w zwyczaju dzielić się czymś, co zawsze powodowało we mnie blokadę. Nie jestem sztuczna i nie udaję wiecznie szczęśliwej, ja po prostu taka jestem. Jestem sobą! Jestem szczęśliwa i wiecznie uśmiechnięta. 

Uwierzyłam w swoje życie, gdy tylko na świat przyszła moja córka Pola, która zmieniła moje życie o 180 stopni. Przewróciła je do góry nogami i przyniosła tyle radości. Nie mam czasu na życie w rozpaczy i narzekaniu. Lubię siebie taką i uwierzcie, że osoby, które są szczęśliwe i zawsze uśmiechnięte, żyją dłużej. Ja w to wierzę! :)

Przeczytaj również

0 komentarze

Facebook

Prawa autorskie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć i tekstu, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.