Jestem na diecie. Są efekty!

czwartek, stycznia 14, 2016

 Dziś, moja mała a jakże skuteczna metamorfoza, dzięki której zgubiłam kilka kilogramów, a co najważniejsze jestem szczęśliwa gdy patrzę w lustro. 
Skąd pojawiła się motywacja, żeby zmienić swoje życie i zainwestować w swoje ciało? Jak doprowadziłam do tego, że w ciągu miesiąca jestem lżejsza o całe 3 kilogramy? Czy moja lodówka świeci pustkami, a może jak wygląda dieta, która prowadzi do zmiany żywieniowych nawyków. Czy spotkanie z dietetykiem pomogło? 

 W moim życiu dość często pojawiały się dni, gdy przechodząc obok lustra miałam momenty, aby wyrzucić je przez okno. Wówczas szkoda, że nie przyjmowałam do siebie, że lustro jest niczemu winne. W trakcie drugiej ciąży, przytyłam dobre 20 kilogramów. Każdego miesiąca gdy na wadze liczby rosły, łudziłam się, że je szybko zgubię i przecież to wszystko za sprawą maluszka, który pomieszkiwał w brzuchu. Twierdziłam, że te kilogramy, które się nagromadziły zgubię z jednym pociągnięciem skalpela w trakcie cesarskiego cięcia. Już na sali poporodowej czułam się lżej, więc byłam pewna, że jestem lżejsza o kilkanaście kilogramów i gdy tylko wrócę do domu będę wyglądać jak laska z pomarszczoną skórą na brzuchu. Laska, która wyciąga z szafy rozmiar M i jeszcze od czasu do czasu robi w ubraniach zaszczepki, żeby spodnie z pupy nie zleciały. Myliłam się bardzo. Moje pierwsze zderzenie z brutalną rzeczywistością miało miejsce, gdy po przeniesieniu na salę ogólną mogłam skorzystać z prysznica. Oczywiście byłam mega świadoma, że ciało jeszcze spuchnięte, obolałe i wszystko nie na swoim miejscu. Brak makijażu, włosy w każdą inną stronę robiły swoje jednak gdy sama z sobą czułam się jakbym założyła maskę wielkiego smoka, odechciało mi się wszystkiego.
Na porodówce omijałam lustra w łazience, jedynie poprawiałam na szybko włosy, aby nie przyglądać się jak wyglądam i co najważniejsze jak ciężko będzie mi wrócić do stanu gdy czułam się świetnie w swoim ciele. Mam świadomość, że aby osiągnąć wynik kiedy jeszcze byłam młoda i piękna czeka mnie długa droga, jednak jestem gotowa, aby zmienić swoje życie, zmienić siebie. Wróciłam do domu i łudziłam się, że to wszystko szybko zejdzie, popijając kolejny łyk coca-coli, która wprowadziła mnie w niezłe uzależnienie. 

 Moja przygoda z dietą, która tak naprawdę ma za zadanie wprowadzić zdrowe nawyki żywieniowe zaczęła się, gdy wyciągając 15 parę spodni każda była za ciasna. A jedyne co mogłam wcisnąć na pupę, to czarne legginsy, które delikatnie maskowały moje grube uda. Poza tym czułam, że wszystko co trzymam w szafie tylko wegetuję, a ja z łezką w oku przyglądam się moim bluzeczkom w, których do niedawna wyglądałam super. I te dżinsowe spodnie, które leżą idealnie. Ach.. 
Doszłam do takiego momentu, że wstając rano z łózka nie miałam ochoty na nic, przemawiał przez mnie straszny leń i jedyne co przynosiło mi ulgę to mała czarna z dużą ilością kawałków czekolady. Czułam się osłabiona, bolała mnie głowa i tak naprawdę nic mnie nie cieszyło. Nie potrafiłam, nawet chyba nie chciałam wyobrazić sobie dnia, w którym zamiast drugiej kawy w ciągu dnia, wypiję kolejną szklankę wody i będzie mi naprawdę dobrze. 
Postanowiłam, że muszę coś zrobić by nie tylko dobrze wyglądać, ale czuć się dobrze i zdrowo. Moje wyniki były na tyle kiepskie, że moja dieta opiera się głównie na produkty oparte w żelazo. Umówiłam się na wizytę do dietetyka w celu przygotowania diety, zrzucenia tych okropnych kilogramów, które wychodziły mi dosłownie bokami! 
Pewnie nie jedna z Was pomyśli, że ciężko jest utrzymać książkową dietę i się do niej dostosować. Otóż nie! 
Kiedyś byłam pewna, że do zgubienia zbędnych kilogramów najważniejsze jest samozaparcie, wytrwałość i chęci. Oczywiście jest to bardzo ważne, jednak co jeśli kompletnie nie ma się pojęcia, co powinniśmy, co możemy jeść i jak mega ważne jest 5 posiłków dziennie. Ja nie miałam o tym kompletnie pojęcia do czasu gdy zauważyłam, że to naprawdę działa i przynosi efekty.
 Moja pierwsza wizyta u dietetyka trwała dobrą godzinę. Analiza badań, ocena mojego żywienia oraz pomiary ciała. Ważenie, mierzenie, itp. Wywiad dzięki, któremu dowiedziałam się, że jeszcze trochę i nabawię się mega cukrzycy. Gdy na wizycie przedstawiłam swój jadłospis z jednego dnia nie było wątpliwości, że dieta potrzebna jest od zaraz. 
Po przeprowadzeniu wszystkich najpotrzebniejszych informacji z utęsknieniem czekałam na swój jadłospis. 
 Po kilku dniach od spotkania z dietetykiem dostałam pocztą przesyłkę w, której otrzymałam książkę z jadłospisem na 2 tygodnie, kilka cennych informacji oraz książkę z zamiennymi produktami i tabelę kalorii. 
W książce dokładna analiza mojego ciała, wszystkie pomiary oraz przedział w jakim się obecnie znajdowałam ze swoją wagą. Jadłospis mam przygotowany na 2 tygodnie. Każdy dzień opisany z godziną i posiłkiem jaki mam spożyć. Dokładnie wyliczone waga produkty z przełożeniem, np. na plasterki wędliny. Do tego wszystkiego najmniej 1 litr wody w ciągu dnia. Kawę piję maksymalnie 2 razy w ciągu całego tygodnia i zawsze w sobotę mogę zjeść coś słodkiego po 3 posiłku, który zaczynam ok godziny 13. Gdy dostałam swój jadłospis absolutnie nie przerażały mnie posiłku ich przygotowanie, gdyż moim zdaniem nie potrzeba nadzwyczajnych umiejętności, aby przygotować kanapkę z wędliną i warzywami, martwiłam się jedynie, że nie poradzę sobie z jedzeniem tych posiłków w określonych godzinach oraz wydawało mi się, że jest tyle tych produktów do zjedzenia, że pęknę z przejedzenia i nie dam rady zjeść, aż 5 posiłków dziennie. Pierwsze 3 dni były dla mnie na tyle stresujące i tak bardzo się zaangażowałam, że gdy przekroczyłam określoną wagę jakiegoś warzywa, myślałam, że już całą dietę szlak trafił. Dopiero 4, 5 dzień zafundował mi wielką ulgę i o niebo lepsze samopoczucie. Czułam się taka lekka i zadowolona, że nie muszę się katować, nie jeść a co najważniejsze czuje się najedzona i zadowolona, że poradzę sobie z tym lepiej niż myślałam. Gdybym do tego wszystkiego dołożyła jeszcze regularne ćwiczenia, efekt byłby jeszcze większy. Niestety ćwiczenia to coś czego naprawdę nie lubię i robię to zawsze z przymusu. I chociaż mam u siebie w mieście profesjonalną siłownie to niestety ale mi do niej nie po drodze. Głównie skupiam się na mięśniach brzucha i udach, które są moim mega wielkim kompleksem. Wychodzę z założenie, że szybszy marsz, skakanie na skakance już zbliża Nas do osiągnięcia zamierzonego efektu. Całym sercem polecam 10 minutowe treningi z Mel Be. Są genialne! Książka z przepisami ułożona jest na 2 tygodnie, jednak kolejna wizyta jest dopiero po miesiącu od stosowania diety. Swoją książkę przerobiłam już 2 razy i uwierzcie mi, że absolutnie mi się dania nie znudziły. Teraz delikatnie jest modyfikuję, zamieniam produkty bądź wybieram posiłki z innego dnia. Tak naprawdę wybieram to na co mam ochotę danego dnia. Genialnym rozwiązaniem jest zamiana produktów. Jeśli danego dnia mam w posiłku, np. paprykę której niestety zabrakło, odszukuję w książce, która była dołączona do całego zestawu startowego warzywa, które liczy tyle samo bądź nieco mniej czy więcej kalorii i spokojnie zjadam zamiennik. Nie wyrzucam jedzenia, nic się nie marnuje. Dieta jest tak przygotowana, aby produkty rozpisane na kilka dni były w pełni zjedzone, bez marnowania jedzenia i pieniędzy, które wydaje się na produkty. 


 Drastyczna to ona na pewno nie jest. Podczas wizyty dokładnie powiedziałam, co lubię jeść, czego nie jadam i na pewno nie zjem. Wspominałam także, że nie należę do kobiet, które mają czas na przyrządzanie potrwa i wystarczające chęci. Chciałam łatwe, wręcz banalne posiłki przy, których nie będę godzinami sterczeć w kuchni. Każdy posiłek jest urozmaicony, co nie sposób aby się znudził czy też nie smakował. Musicie uwierzyć mi na słowo, że w ciągu całego dnia nie jestem wcale głodna i porcje, które przygotowuję są syte i smaczne. Uwierzcie, że dwa kawałki czekolady truskawkowej o niebo lepiej smakują gdy zje się je raz w tygodniu! :) 
Zakupy robię dwa razy w tygodniu. Super ułatwieniem, aby ogarnąć wszystkie produkty jest lista produktów, które potrzebuję na 3 dni z podziałem na warzywa i owoce, mięso i wędlina, nabiał oraz różne produkty. Dzięki tej liście nie muszę główkować i pamiętać czy na pewno zapisałam dany produkt. Są także ilości ile czego muszę kupić, także zakupy można robić bez obaw, że czegoś się zapomniało zapisać na kartkę.
 Lżej! Powoli widać efekty z czego jestem bardzo zadowolona! Czuje się nie tylko lżej o parę kilogramów, ale głównie mój umysł jest lżejszy i pracuję na wiele lepszych obrotach :)
Budząc się rano nie narzekam na swój odęty brzuch, który przypominał piłkę lekarską, a stają rano na wadze uśmiecham się szeroko sama do siebie! 
Dieta, zdrowe odżywianie to nie tylko pilnowanie kalorii, punktualność, praca przy przygotowaniu posiłków, to głównie najlepszy pomocnik do stworzenia nowej siebie. Trzeba uwierzyć, że za kilka tygodni dzięki zdrowemu odżywaniu połączonego z ćwiczeniami można ujrzeć inną, zdrowszą i o wiele atrakcyjniejszą siebie w lustrze. Trzeba zrozumieć, że wszystko siedzi w głowie jednak od siedzenia na kanapie nic nie osiągniemy. Ja czuje się atrakcyjniejsza i przede wszystkim zdrowsza. Moje wyniki się poprawiły, stare nawyki żywieniowe zniknęły a waga mówi sama za siebie, że jest lepiej. Za kilka dni otrzymam nowy program żywieniowy i będę działać :)
 Powiadam Wam, że nawet taki leniuch do ćwiczeń, zdrowego trybu życia może osiągnąć sukces! Pomyślcie o tym dla własnego samopoczucia, zdrowia i lepszego życia.

D.














Przeczytaj również

0 komentarze

Facebook

Prawa autorskie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć i tekstu, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.