5 miesięcy Aleksandra

wtorek, listopada 17, 2015

 Z każdym skończonym miesiącem Aleksandra obiecałam sobie, że będę w skrócie opisywać jak się rozwija, co nowego potrafi oraz dzielić się z Wami kadrami z życia tego małego człowieczka. I co? 
Olek skończył niedawno 5 miesięcy, a to dopiero pierwszy taki post, ale cóż lepiej późno niż wcale ;)

 Mały Aleksander, skończył 11 listopada 5 miesięcy. Na Święta Bożego Narodzenia będę miała już w domu półrocznego chłopczyka, który z każdym dniem coraz bardziej Nas zaskakuję. 
Aleksander to mały wiercipiętek. Doskonale opanował leżenie na brzuchu i od dłuższego czasu sprawia mu to niesamowitą frajdę. Podnosi wysoko główkę, przekręca się z plecków na brzuch i odwrotnie oraz chwyta każdą zabawkę, która tylko jest w pobliżu. Gdy jednak zabawka, która w danym momencie go najbardziej zainteresuje i jest oddalona potrafi do niej przypełznąć. Jest małym spryciuchem, któremu odpychanie nogami i rączkami, aby przesunąć się o kilka centymetrów do przodu lub tyłu wychodzi idealnie. Potrafi podnieść klatkę piersiową pod kątem prostym do podłoża, przybiera wówczas pozycję, tzw. ,,foki'', która przyczynia się do nowego etapu rozwoju jakim jest raczkowanie. Na zabawie potrafi spędzić pół dnia, bez jakiegokolwiek płaczu, marudzenia. I po mimo tego, że po Poli została duża, kolorowa mata z przeróżnymi cudeńkami, Olek najchętniej przebywa na podłodze co powoduję, że cały czas latam z odkurzaczem i mopem. 
 Zasypia sam bez noszenia, kołysania, śpiewania. Od malutkiego z spaniem nie mieliśmy żadnych problemów i niech już tak zostanie. W ciągu dnia ma dwie drzemki, które teraz nieco się skróciły do max. 1,5 godziny. Wieczorem zaraz po kąpieli, dostaje butle i momentalnie zasypia. Budzi się rano bez nocnych pobudek. Oczywiście zasypia na boku, budzi się już na brzuszku. Ostatnio upodobał sobie spanie w poprzek łóżeczka i wcale mu nie przeszkadza fakt, że w takiej pozycji jest skulony jak malutki jeżyk ;) 
Uwielbia wieczorne kąpiele. Wieczorem Nasza łazienka przechodzi czysty armagedon. Na samym początku wieczornych rytuałów jest zaklepywanie przez Polę kolejki, kto pierwszy rusza do kąpania. Oczywiście starsza siostra zawsze wygrywa. Gdy już przychodzi kolej na kąpiel Olka, po zabawie w wanience wszędzie jest pełno wody. Małemu tak spodobało się machanie nóżkami w wodzie, że po kąpieli po raz setny w ciągu dnia wyciągam mopa. 
Powolutku próbuję usiąść, jednak za każdym razem nie trwa to za długo, gdyż delikatnie osuwa się na boki. Z pozycji leżącej próbuję podnieść się na przedramionach, aby spróbować poobserwować świat z pozycji siedzącej. Sama nie mam zwyczaju go sadzać, gdyż nie chcę obciążać małego kręgosłupka. Mam jednak wrażenie, że na Święta będzie już samodzielnie siedział przy choince i buszował między prezentami ;)
 5 miesięczny Olek to mały akrobata. Kiedy leży na plecach, najczęściej jak go przebieram sięga po swoją stopę i prowadzi ją do ust.
Idealnie przybiera na wadze, 8 kilogramów to niezły wynik! Na widok butelki z mlekiem trzęsie się i wymachuję tak rączkami, że nie raz już uderzył się butelką w głowę. Zaprzyjaźnił się już z marchewką, zupką jarzynową i jabłkiem. Niestety początki nie były idealne, gdyż Olek na widok papek marudził i absolutnie nie chciał współpracować. Oczywiście liczyłam się z tym, że od razu nie zje całej miseczki marchewki, zupki jednak pierwszy próby kończyły się naprawdę fatalnie. Na początku gotowałam sama. Gotowałam marchewką, przygotowywałam zupkę jednak teraz korzystam tylko ze słoiczków. Nie wspomnę o tym, że podczas karmienia zakładam małemu dwa śliniaki. Jeden śliniak pożyczam od Poli, który chroni głównie spodenki. Niestety Olek ma totalny ,,wodo-wstręt''! Przez cały dzień wypije ok. 80 ml przegotowanej wody i ani grama więcej. Oczywiście ta porcja podawana jest w odstępach czasowych. Gdy tylko Olek posmakuję co mu próbuję zaserwować i zorientuje się, że to nie jest jego ulubione mleko momentalnie wypluwa smoczek i za żadne skarby nie chce pić. To jest moje jedyna zmora, do której próbuję przekonać malucha. Tą całą niechęć do picia wody, odziedziczył chyba po mnie, ja również muszę zmuszać się do picia wody. Wypicie 2-3 litrów w ciągu dnia samej wody to dla mnie abstrakcja! Teraz przy diecie ustawiłam sobie aplikację, która przypomina mi każdego dnia o wypiciu odpowiedniej ilości wody. 
Jak z piciem wody nie jest tak kolorowo, tak humor Olka nie opuszcza. Jest bardzo pogodnym malcem, który każdego dnia wstaje z uśmiechem na twarzy i dużą dawką energii. Całe szczęście ominęły go kolki, bóle brzuszka, które są zmorą każdego dziecka i rodzica. 
 Potrafi już  chwytać grzechotki całą dłonią i przekłada je sobie z ręki do ręki, łapię swoją karuzelę w łóżeczku, ciągnie za włosy. Gdy trzymam go na rękach potrafi  się odkręcić i złapać za przedmiot, który go interesuję. Jest bardzo silny. Przez ostatnie kilka dni przygląda się bardzo uważnie gdy pochylamy się nad nim, wówczas łapie za nos, próbuję wsadzić paluszki w oko. 
Dużymi krokami wchodzimy w etap ząbkowania. Dziąsełka na dole są delikatnie zaczerwienione. Śliniaki w domu, gryzaki to ostatnie najlepsze gadżety, które towarzyszą Aleksandrowi. Z tego co zauważyłam ulgę przynosi mu drewniany gryzak oraz silikonowa szczoteczka z wypustkami, zakładana na palec. Delikatnie masuję mu dziąsełka przy czym oczyszczam każdego wieczoru. 
 Uczymy się robić ,,pa- pa'' oraz próbuję, aby Olek sam chwytał butelkę i z niej pił. Mam zamiar po skończeniu pół roku spróbować niekapka. 
Reaguję na każdy dźwięk, intonację głosu. Potrafi zareagować na widok zadowolonej twarzy czy też zaczyna delikatnie popłakiwać, gdy w danym momencie jestem zdenerwowana. Na obce osoby, które Nas odwiedzają reaguję naprawdę różnie. Potrafi na widok kuriera rozpłakać się tak, że aż momentami się zanosi, kiedy indziej śmieje się w głos i po swojemu próbuję zwrócić na siebie uwagę. Ma swoją ulubioną przytulankę z która zasypia i jest do niej przywiązany. Jest niesamowicie spostrzegawczy i z zainteresowaniem przygląda się najmniejszemu okruszkowi, który akurat leży na podłodze. Najlepszą zabawą Olka jest jego własne odbicie w lustrze. Macha nóżkami, wymachuję rączkami i piszczy z zadowolenia. 
 Cały czas mam wrażenie, że to dopiero 5 miesięcy jego życia, a on już tyle potrafi. Znakomicie się rozwija i jest bardzo pogodnym dzieckiem. Nie mogę jednak uwierzyć, że za kilka tygodni skończy 6 miesięcy i z małego bobaska stanie się już półrocznym chłopcem, który wywołuję u Nas uśmiech i radość. Jesteśmy dumni, że każdego dnia i o każdej porze możemy obserwować jak sobie radzi na tym świecie. 
W marchewce w tej postaci zakochał się od pierwszego wejrzenia, co chyba potwierdzają zdjęcia ;)


D.




Przeczytaj również

0 komentarze

Facebook

Prawa autorskie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć i tekstu, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.