Hotel Miłomłyn Zdrój, czy warto tam pojechać na rodzinny weekend?

czwartek, października 01, 2015

 Dziś już wiem na sto procent, że swoje akumulatory do dalszego działania ładuję w gronie najbliższych i w najpiękniejszych miejscach gdzie oddycham świeżym powietrzem, czas stoi w miejscu i wszystkie problemy są z dala ode mnie. 

 Wspominałam już nie raz, że kocham Mazury. Oczywiście nie odmówię sobie wypadu nad Nasze morze czy też góry, jednak na dzień dzisiejszy nie jest to wykonalne ze względu na długą podróż z maluszkami. Nie odmówię także wyjazdu w ciepłe kraje, jednak na taki wyjazd musimy jeszcze trochę poczekać. Mazury to moje drugie miejsce na ziemi. Po mimo tego, że mieszkam niedaleko takich miejsc, zawsze z uśmiechem na twarzy pakuję Nasze walizki i odliczam czas do wyjazdu. Ktoś kto mieszka na Mazurach, pewnie zastanawia się właśnie nad czym tak wzdycham i czym się zachwycam... 
Oczywiście macie do tego prawo. Nie będę nikogo przekonywać i uświadamiać za co można kochać Mazury.
 Ja, mój mąż i dzieciaki czują się świetnie w takich miejscach. Spokojnie możemy zwolnić tępo, które codziennie Nam towarzyszy, pospacerować po lasach w poszukiwaniu leśnych okazów, posmakować Mazurskich smakołyków oraz odprężyć się w SPA. 
Lubię ten klimat, gdy budzę się rano i wiem, że za chwilę schodzę na śniadanie, które będzie przygotowane z największą starannością, tak jakbym była na śniadaniu w swoim rodzinnym domu. Lubię gdy możemy wszyscy razem leniuchować w dużych, wygodnych łóżkach i nie spoglądać na zegarek. Fajnie jest gdy z samego rana budzi Cię ciepłe, wrześniowe słońce, którego w bloku nie dostrzegasz bądź zwyczajnie wydaje Ci się, że to nic specjalnego. Niesamowite uczucie, gdy trzy najważniejsze twarze w moim życiu, budzą się wypoczęte, uśmiechnięte i gotowe na nowy dzień. 

To co jesteście przygotowani na moją obszerną relację? Jeśli tak, zapraszam :)

 Weekend spędziliśmy w Hotel Miłomłyn Zdrój. Te 3 dni spędziliśmy w gronie znajomych Kasi, Dawida i Kornelki z bloga Ile d'Amour. Możecie sobie wyobrazić dwie żywiołowe dziewczynki i ich rodziców w restauracji, na basenie czy też podczas spaceru? Ja do tej pory nie mogę uwierzyć, jak dziewczynki były sobą zachwycone, choć nie ukrywam, że chwile grymasu i focha miały miejsce, a ich obecność była zaznaczona w każdym kącie hotelu.
 Razem z Kasią i jej rodziną wybrałyśmy się na Mazury, tak aby odpocząć, pooddychać świeżym powietrzem oraz spotkać się i spędzić miło weekend. Razem również wybrałyśmy hotel i ofertę, którą oferuję Nam hotel. W piątek późnym popołudniem udało Nam się dojechać na miejsce, gdzie czekała na Nas kolacja. Na obiad niestety już nie zdążyliśmy. Szybko zameldowaliśmy się w recepcji, otrzymaliśmy kluczyć do pokoju i windą ruszyliśmy w stronę pokoju. 
Wielkim zaskoczeniem był dla Nas pokój 4- osobowy, który był przygotowany specjalnie dla Nas z wszelkimi udogodnieniami dla dzieci: łóżeczko turystyczne z kompletem świeżutkiej pościeli, wanienka do kąpania, czajnik bezprzewodowy. Nasz duży pokój, a właściwie dwa, które było połączone w jedno duże oddzielone drzwiami, mieściło dwie duże szafy na ubrania, krzesła, 2 telewizory. Pokój czyściutki, słoneczny oraz bardzo przestronny, przy czym idealny dla 4-osobowej rodziny.
Wszystko bez problemu mogliśmy rozpakować, posegregować w szafach. Łóżka wygodne, muszę przyznać, że tak głębokiego snu nie miałam od kilku miesięcy. Powietrze Mazurskie ma to do siebie, że działo na mnie tak, że zasypiam jak małe dziecko. Nasze maluszki, w tym 3 miesięczny Aleksander przesypiał całą noc, bez jakiejkolwiek pobudki. Wszyscy wstaliśmy wypoczęci i w niesamowitych nastrojach na kolejny dzień :)
 Posiłki w tym hotelu to poezja smaku. Zaczynając od śniadania po samą kolację. W ramach Naszego pobytu przygotowano dla Nas aż 3 posiłki: śniadanie w formie szwedzkiego stołu, obiad z menu restauracji gdzie mogliśmy wybierać co tylko dusza zapragnie, od pysznej sałatki greckiej po koktajl z truskawek do kolacji również w formie bufetu. Każdy posiłek był świeży, smaczny i na dodatek pięknie podany. Świeże bułeczki na śniadanie do tego swojski twarożek ze szczypiorkiem, po prostu nie pozostaje nic innego jak tylko wspominać te smaki i planować kolejny wypad :) 
W restauracji mieści się również bar, w którym możemy zamówić pyszną kawę z express'u czy też poprosić o kolorowego drinka, na którego ja skusiłam się wieczorem w piątek. Goście mogą również zakupić butelkę dobrego wina czy też przywieźć do domu słoiczek miodu. 
Hotel ma również w swojej ofercie wczasy odchudzające, dzięki którym pod okiem wykwalifikowanego personelu można aktywnie i oczyszczająco spędzić czas. W ramach pakietu korzystamy z zajęć na basenie, spaceru Nordic Walking, zajęć fitness. Najważniejszym punktem jest opieka dietetyka oraz wyżywienie dietetyczne. Przyznaję się, że raz z mężem skorzystaliśmy z jednego koktajlu z marchewki, który był mega pyszny i wcale się nie dziwie, że tak duża grupa osób korzysta z tego pakietu, a hotel ma masę gości. Więcej informacji o pakiecie możecie przeczytać klikając TU
 W sobotę po śniadaniu miałam czas dla siebie i zdecydowałam się na pedicure z brzoskwiniową maską na stopy. Pani kosmetyczka była tak miła i dobrze mi się z nią rozmawiało, że zanim się obejrzałam godzinka zabiegu już minęła, a ja cieszyłam się pięknymi stopami i paznokietkami w kolorze intensywnej fuksji :) Tego dnia nawet mój mąż miał chwilę relaksu i skorzystał z masażu na całe ciało. Przyszedł zadowolony i jakby kilka lat młodszy :) Takie zabiegi w SPA to dla mnie niesamowity czas, który przeznaczony jest jedynie dla mnie i dzięki nim wychodzę odprężona, zrelaksowana a moja skóra jest oczyszczona, odżywiona. W ofercie SPA mamy również możliwość skorzystania z zabiegów na twarz, ciało, dłonie, a także różnego rodzaju masaże. Wykwalifikowany personel oraz dobre kosmetyki stworzą niesamowitą przyjemność dla Naszego ciała.
Dużą rozrywką był dla Nas również basen, jacuzzi oraz pomieszczenia z sauną morką i suchą, w której wytrzymałyśmy z Kasią kilka sekund, za to Nasi panowie zdecydowanie chcieli Nam pokazać, że są twardzielami i zostawili Nas na kilkanaście minut z maluszkami aby skorzystać z sauny. Na basenie są również specjalne pomieszczenia, w których wykonywane są zabiegi SPA z ogromnymi, specjalnymi wannami do masażu. My jednak postawiłyśmy na jacuzzi i tam spędziłyśmy czas. Pola oraz Kornelia popływały w dużym basenie a Olek dotrzymywał Nam wszystkim towarzystwa w wózku. Każdy miał chwilę przyjemności i mógł skorzystać z tego co najbardziej przypadło mu do gusty.
Podczas Naszej wizyty na basenie, prowadzone były zajęcia aerobicu w wodzie dla gości. Pod okiem instruktora Panie oraz kilku Panów ćwiczyło i rozciągało się w wodzie. Świetna zabawa i wielka frajda, co było widać po minach nie jeden z Pań ;) 
Po basenie każdy udał się do swojego pokoju i tak jak w moim przypadku uciął sobie małą drzemkę. Po południu udaliśmy się na spacer, gdzie zwiedzaliśmy okolicę i mogliśmy porobić kilka pięknych zdjęć na świeżym powietrzu. 

Poza tym Mazurskie powietrze udzieliło się pozytywnie maluszkom, że zaraz po kolacji wszystkie smacznie spały, a my mieliśmy czas aby trochę poplotkować. Kobietki osobno i panowie również :) W niedzielę zaraz po śniadaniu panowie udali się na małe grzybobranie, których efekty widać już w mojej zamrażalce, a my udaliśmy się do pokoju gdzie dziewczynki bawiły się razem. 
Niestety do tej pory nie wiem jak to się stało, ale na śmierć zapomniałam, że w niedzielę po śniadaniu miałam umówiony zabieg na ciało z koziego mleka. Całkowicie wyleciało mi to z głowy i niestety z niego nie skorzystałam. No cóż, może następnym razem będę miała głowę na karku, a moja pamięć będzie trochę lepsza. Kasia jednak pamiętała o swoim zabiegu i mogłam jedynie ubolewać nad swoją pamięcią, gdy pokazywała mi swoją nawilżoną, pachnącą skórę. Czas uciekał, a my niestety musieliśmy już powoli zbierać się do domu. Weekend zakończyliśmy przepysznym obiadem, koktajlem z truskawek i kawałkiem domowego sernika. Wymeldowaliśmy się, oddaliśmy kluczę od pokoju, poczęstowaliśmy się jabłkiem, które witały gości w wiklinowym koszu przy restauracji i ruszyliśmy do domu. 
 Hotel Miłomłyn Zdrój Medical Spa & Vitality *** przywitał Nas piękną pogodą, urzekającą przyrodą Mazur, pysznym jedzeniem, bogatą ofertą SPA, uśmiechniętym i pomocnym personelem i przede wszystkim pozwolił Nam na odpoczynek z dziećmi, co wydawało by się jednak niemożliwe. A jednak! ;)
Pola i mały Oluś byli bardzo grzeczni. Byłam bardzo zadowolona, że maluszek idealnie zaaklimatyzował się w nowym miejscu. Dla Olka była to pierwsza taka wycieczka i mogę śmiało napisać, że nie na pewno nie ostatnia! 

Mazury, hej! 


D.


torba do wózka Beaba- Feedo.pl
trzmiel Lamaze- Feedo.pl





Przeczytaj również

0 komentarze

Facebook

Prawa autorskie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć i tekstu, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.