Nie potrafię zareklamować bloga

wtorek, września 22, 2015

Powinnam się lepiej reklamować.

Nie ukrywam, że nie często myślę o reklamie. Przechodziłam kilkakrotnie do zakładki Facebook, która umożliwia promowanie strony bądź nowego tekstu. Za każdym razem albo nie miałam w zasięgu ręki swojej karty kredytowej, to musiałam odebrać telefon bądź też zastanawiałam się czy całe promowanie zda rezultat, a moje pieniądze nie pójdą w błoto. Chyba nie jestem w stu procentach typowym blogerem. Nie potrafię grzebać w html, wyszukiwać nowych szablonów, bawić się w informatyka i grafika. Robię to czysto amatorsko. Czasami wyjdzie, czasami zwyczajnie coś popsuję i wtedy proszę o pomoc bardziej utalentowane koleżanki po fachu. Zdarza mi się strzelić byka na cały tekst, aż pewnie razi po oczach i prosi się o przestudiowanie słownika ortograficznego.

Teksty na blogu powstają spontanicznie i wierzcie mi, że w wersjach roboczych zapisane mam jedynie dwa nieskończone posty, które pewnie nie ujrzą światła dziennego. Podziwiam wszystkich, którzy idealnie zorganizować się w czasie i dodają posty co dwa, a nawet codziennie na swój blog.

Podziwiam nie tylko za czas na ich tworzenie, ale głownie temat. Wielki ukłon dla tych którzy budzą się rano w poniedziałek i mają napisane tekst na cały tydzień. Ja tak nie potrafię! Tu nie chodzi o lenistwo, brak czasu. Oczywiście swój czas muszę teraz podzielić na dwójkę maluszków jednak w trakcie gdy Olek ma drzemkę, Pola jest na spacerze z nianią mogłabym usiąść i pisać. Zdarzają się takie dni, że siadam, piszę dwa zdania i szybko ewakuuję się od komputera. Próbowałam nie raz pisać posty na cały tydzień. Zapisywałam w kalendarzu z dokładną datą, a nawet godziną. I co? Nic z tego nie wyszło. Kocham pisać wtedy gdy mam na tą ochotę, gdy mam spokój i nie mam tu na myśli drzemki Olka. 


Lubię pisać ''prosto" i chociaż coraz więcej krzyku na temat dobrego warsztatu na blogach, ja całkowicie się tym nie przejmuję i piszę swoje, tak jak potrafię. Oczywiście, gdy tylko widzę byka podkreślonego na czerwoną, szybko wyciągam słownik i poprawiam. Post piszę około 30 minut, jednak po kilkukrotnym przeczytaniu, poprawkach i obróbkach zdjęć czas wydłuża się nawet do 2 godzin. Gdy mam już wszystko dopracowane i teoretycznie mój post może powędrować w świat budzi się mój syn bądź przychodzi stęsknione starsze dziecko :) Mój mąż twierdzi, że gdybym pisała co dwa dni, wówczas moje posty dotarłyby do większej liczby odbiorców. Jestem pewna, że ma rację. Niestety taki tryb pracy nie jest dla mnie i wcale nie czuję się pokrzywdzona, że z 30 tysięcy użytkowników miesięcznie robi się 6-7 tysięcy. Nie płaczę po kątach i nie narzucam sobie szalonego tępa, aby tylko z do tej 6 dorzucić jeszcze jedynkę z przodu. Działam po swojemu.

Reklama to moja pięta Achillesa i tak już pewnie zostanie. To co mogę to robię i dobrze mi z tym :) Dzięki blogowaniu kupiłam nie tylko swój wymarzony aparat i próbuję nim robić dobre zdjęcia, zarobiłam kilka gorszy na stałe opłaty w domu, moje dzieciaki dostały coś naprawdę fajnego, ale przede wszystkim poznałam swoje słabości oraz wspaniałe osoby z, którymi mam kontakt.

Nie czuję się gorsza, tylko dlatego że nie czyta mnie spora liczba osób, nie czuję zazdrości, że ktoś ma więcej ode mnie, nie jestem na siebie zła, gdy z opublikowania postu na poniedziałek robi mi się raptem piątek. Nie zatyka mnie na widok prezentów u innych blogerów i nie zacieram rąk, gdy ktoś w blogosferze dostanie po głowie.

Nie prowadzę pamiętnika, bo gdybym go pisała wszystkie te teksty nie trafiłyby przed Twoje oczy. Piszę bo czuję w tym coś niesamowitego. Nie raz chciałam rzucić to w cholerę, tak jak w filmach spakować wszystkie swoje drobiazgi do papierowego pudła i wyjść. Nie udało się. Zostałam i pewnie zostanę na dłużej pomimo tego, że na pewno nie dożyję takich czasów gdy na blogu będą pojawiać się wpisy codzienne.

Osoby, które nas odwiedzają być może wiedzą, że staram się być osobą zorganizowaną, lubię mieć wszystko poukładane, jednak przy blogowaniu totalnie się to nie sprawdza. Oczywiście gdy tylko wpada mi propozycja współpracy, dotrzymuję terminu i staram się z każdej oferty wywiązać jak najlepiej potrafię. Planowanie, pisanie na zapas z dużym wyprzedzeniem nie jest dla mnie. Nie odnajduję się w tym. Zdjęcia, które widnieją w postach, również cykam na bieżąco. Fakt jest taki, że wszystkie moje posty, zdjęcia są autentyczne i bez zbędnego lukrowania. Coś mi się nie podoba to, o tym śmiało napiszę, nawet gdy w komentarzach ktoś wytknie mi kilka błędów językowych, brak składu i ładu. Mam ochotę podzielić się z tobą dniem codziennym, czemu nie?

Może mój blog jest zbyt  ''normalny", że nie czyta go kilkanaście tysięcy osób? Może brakuję mu białych wnętrz i drogich przedmiotów? Może moje teksty zwyczajnie nie trafiają do ciebie? Bądź po prostu jest na luzie i bez spiny?

Nie chcę wertować mądrych książek jak dobrze blogować, nie mam czasu czytać, jednak z miłą chęcią od czasu do czasu napiszę tekst prostu z serducha od siebie dla tych, którzy nam kibicują i przede wszystkim lubią Nasze proste życie :) Jestem również przekonana i głęboko w to wierzę, że dobry blog i jego prawdziwy i otwarty autor obroni się sam i będzie pękał z dumy, że dokonał tego wszystkiego tylko dzięki sobie. I tego się trzymam, bez względu na liczby w Analityku ;)

Pozdrawiam serdecznie z bólem głowy, który mnie dziś dopadł jednak jak zawsze z uśmiechem na twarzy. Bo czego chcieć więcej? ;)


Przeczytaj również

0 komentarze

Facebook

Prawa autorskie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć i tekstu, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.