Ruszamy na wycieczkę bierzemy misia w teczkę

środa, sierpnia 12, 2015

 Sierpień to dla Nas miesiąc wyjazdów i zabaw w gronie najbliższych. W ubiegłą sobotę bawiliśmy się na weselu u rodzinki, a już w tą sobotę czeka Nas kolejne weselicho u przyjaciół.
Pogoda zdecydowanie dopisała, chociaż mam cichą nadzieję, że nadchodząca sobota będzie troszeczkę mniej słoneczna. 
W przeciwnym razie zamontuję sobie przenośną klimatyzację pod sukienką :)

 Spory problem miałam ze znalezieniem dla siebie sukienki, odpowiednich butów. Niestety kilogramy po ciąży jeszcze dają o sobie znak i ciężko jest się wcisnąć w rozmiar sprzed ciąży.
Ostatecznie wybrałam sobie dwie sukienki w których czuję się dobrze. 
Większym problemem było zostawienie Naszych maluchów na całą noc u moich rodziców. Pola jest już dużą dziewczynką i miała już kilka razy okazję nocować poza domem, także z Nią nie było najmniejszego kłopotu, jednak dużym wyzwaniem dla Nas jak i mojej mamy była opieka Nad małym Olkiem, który wczoraj skończył 2 miesiące :)
Pierwszy raz zostawiliśmy maluszka i w dodatku na całą noc. Obawiałam się bardzo ze względu na upał, który towarzyszył tego dnia. Maluch był niespokojny i przez cały dzień ucinał sobie jedynie 10 minutowe drzemki. 
Plusem był fakt, że sala weselna mieści się kilka metrów od domów rodziców, także mogłam wpaść zobaczyć co w trawie piszczy ;) 
O spoglądaniu w ekran telefonu podczas wesele nie wspomnę... Co chwilę rzucałam okiem, czy nie ma jakiegoś połączenia bądź krótkiego sms-a.
Ostatecznie po wyczerpującym dniu zarówno Pola jak i Aleksander poszli spać około dwudziestej. 
 Gdy wróciliśmy do domu, maluszki smacznie spały. Olek chyba wyczuł sytuację, że jego rodzice pierwszy raz wychodzą sami od dłuższego czasu i przebudził się na jedzonko po kilku dobrych godzinach od ostatniego posiłku.
Nie byłabym sobą, gdybym się nie martwiła, nie dzwoniła i nie rozmyślała co u dzieci. To chyba normalne u kobiet, które są matkami prawda? 
Jeśli nie, to wychodzi na to, że jestem z tych bardziej nadopiekuńczych i ciężko jest mi się wyluzować gdy nie mam przy sobie maluchów.
Tak to już jest, że myśli matki krążą przy dzieciach w każdej sytuacji i miejscu.

 Całe szczęście, że Pola była tak szczęśliwa, że zostaję z babcią, będzie u niej nocować , bo inaczej zwariowałabym do reszty, gdyby trzymała się mojej nogi i nie chciała puścić.
Zresztą Pola od początku tygodnia pytała się mnie w kółku, kiedy jedziemy do babci i czy może zabrać ze sobą swoją świnkę Pepp'e ;)
Dorzuciła jeszcze zestaw bez, którego się nie rusza na dłuższe wyjazdy: talerzyk i bidon Skip Hop z jednorożcem.
Plecak spakowała już w środę i broń Boże nie można było do niego już nic dorzucić, ani wyjąć. 
Oczywiście w piątek wieczorem, gdy mała już spała zrobiłam szybką wymianę zawartości w plecaku bo inaczej pojechałaby z samymi pluszakami i toną kredek. 
Poli radość na widok babci i rozłożonego, wypełnionego po same brzegi basenu- bezcenna! 
Dla Poli sobota zdecydowanie za szybko minęła. 
 Tym razem postaram się być już spokojniejsza i zabiorę ze sobą nianię z kamerką, która ułatwi mojej mamie czuwanie nad śpiącym Olkiem. O niani z wbudowaną kamerką napiszę w kolejnym poście. 
Pozytywne myślenie i spokój na pewno pomoże mi się odrobinę wyluzować i docenić fakt, że możemy ten wieczór spędzić we dwoje przy dobrej muzyce, z pysznym drinkiem w ręku, wśród przyjaciół.
Bo przecież na taki wieczór czekałam długo, długo...
Oczywiście plecak Poli już spakowany według jej "receptury" ;)

D.


Plecak jednorożec Skip Hop- edukatorek.pl
Talerzyk jednorożec Skip Hop- edukatorek.pl
Bidon jednorożec Skip Hop- edukatorek.pl
Balerinki Melissa- mivo.pl

Przeczytaj również

0 komentarze

Facebook

Prawa autorskie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć i tekstu, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.