Ty decydujesz! Konkurs z Medela- wygraj zestaw ułatwiający karmienie

wtorek, czerwca 09, 2015

 Gdy czytasz ten post, ja jestem już jedną nogą na porodówce. A tak naprawdę, siedzę na wygodnym krześle przed swoim laptopem i  mam wielką ochotę Cię uszczęśliwić, mój czytelniku! 
Jestem coraz bardziej dumna z tego miejsca, które sama stworzyłam. Dumna z ludzi, którzy każdego dnia mnie napędzają do działania i wierzą, że moje pisanie ma sens. 
Odkąd dowiedziałam się o drugiej ciąży i powiadomiłam o Niej tu na blogu, dostrzegam, że coraz więcej doświadczonych mam, pierwiastek oraz kobiet, które planują założyć rodzinę zagląda na mojego bloga.
Dzielicie się ze mną swoimi spostrzeżeniami, doradzacie bądź zadajecie pytania, które Was nurtują. 
To dla mnie wielka przyjemność móc swoimi wpisami, chociaż w małym stopniu kogoś zainspirować, pomóc oraz podesłać ciepłe słowo, które w czasie ciąży jest niezmiernie potrzebne.

 Tak jak wspomniałam Wam we wczorajszym poście-> klik, mój strach przed drugim cesarskim cięciem jest zdecydowanie większy, jednak wiem, że strach ma tylko wielkie oczy, a my kobiety jesteśmy niesamowicie wytrwałe i waleczne.
Z Polą w szpitalu w pierwszych dobach miałam problemy z karmieniem piersią. Sutki były wklęsłe, mała nie miała możliwości ssania i wszystkie próby przystawiania jej przeze mnie czy wykwalifikowane położne kończyły się jedynie moim płaczem, histerią. W szpitalu Pola była karmiona mieszanką oraz niewielką ilością mojego mleka, dzięki laktatorowi, który można było wypożyczyć na kilka godzin. 
Wracając do domu z obolałymi piersiami, które przybrały od ilości nawału pokarmu, zdecydowałam, że będę karmić Polę odciągając swój pokarm. Oczywiście w domu podjęłam kilka prób przystawienia małej do piersi, jednak rezultat był taki sam jak w szpitalu zaraz po urodzeniu. 
 Dzięki metodzie odciągania i laktatorowi elektrycznemu karmiłam Polę przez niecałe 3 miesiące. Pamiętam, że w nocy ustawiałam sobie budzik, siadałam na krześle, podłączałam laktator i wyciskałam każdą kroplę mleka. 
Muszę przyznać, że gdyby nie całkowity zanik pokarmu karmiłabym takim sposobem o wiele dłużej. 
Nie byłam tym zmęczona. Byłam bardzo zadowolona, że dzięki takiej metodzie, urządzeniu dostarczam swojemu dziecku to co najważniejsze. Byłam szczęśliwa, że po mimo trudności nie poddałam się i spróbowałam odciągać pokarm, podawać Poli i przede wszystkim nie miałam wyrzutów sumienia, że w ogóle nie spróbowałam. 
 Teraz w ciąży z brzuszkowym trzymam za siebie oraz za małego kciuki aby karmić piersią. Oczywiście zaopatrzyłam się w genialny sprzęt od Medela, z którym miałam również styczność w pierwszej ciąży, m.in: Laktator Medela Swing, o którym więcej możecie poczytać w tym wpisie->( klik ), wkładki laktacyjne, maść na popękane swędzące brodawki, nakładki na piersi. 
 W związku z tym, że jestem mamą maluszka, który dzięki ściąganiu pokarmu miało możliwość otrzymywać ode mnie to co najbardziej wartościowe, oraz lada moment będę walczyć z brzuszkowym o kolejną kroplę mleka razem z marką Medela przygotowaliśmy dla Was KONKURS, w którym do wygrania są zestawy ułatwiające karmienie. 
Zestawem Medela zostaną nagrodzone aż trzy osoby! 

Zestawy, które można wygrać:
1. Główną nagrodą jest zestaw składający się z: laktator ręczny Harmony, wkładki jednorazowe oraz nakładki ochronne na piersi.
2. Dwie pozostałe osoby mają szanse na zgarnięcie zestawu w skład, którego wchodzą: wkładki jednorazowe, Calma z butelką 150 ml oraz maść PureLan na brodawki 7g. 


Co należy zrobić, żeby zostać posiadaczem jednego z zestawu? 
Zasady są proste! :)
Wystarczy pod tym postem odpowiedzieć w kliku zdaniach na pytanie: Dlaczego zdecydowałaś/ decydujesz się na karmienie piersią? 
Miło również Nam będzie gdy na swoim profilu FB udostępnisz grafikę konkursową i podzielisz się informacją o konkursie ze swoimi znajomymi. (grafika- TU)


Konkurs trwa do 21 czerwca do północy. Max. 5 dni po zakończeniu konkursu trzy osoby z najciekawszymi odpowiedziami zostaną nagrodzeni zestawami od Medela. 


Dodajcie swoją odpowiedź w komentarzu, podzielicie się informacją o konkursie ze znajomymi, rodzinką, bawcie się dobrze i trzymajcie mocno kciuki!
Tymczasem ja jestem jedną nogą już w szpitalu i wyczekuje spotkania z synkiem, a ty głośno możesz Nam kibicować :)

Do zobaczenia wkrótce! 

D.


WYNIKI 3.07.2015
 Dziękuję serdecznie za pozostawione komentarze, a przede wszystkim Wasze historię. Wybór był bardzo trudny, jednak po przeczytaniu dokładnie wszystkich komentarzy wybraliśmy 3 osoby, które nagrodzimy zestawami, które na pewno pomogą każdej mamie oraz maluszkowi podczas karmienia piersią. 

Zestaw numer 1 (laktator, wkładki laktacyjne i osłonki na piersi) wygrywa komentarz Pani MARTYNY WAJCHT
Zestaw numer 2 ( wkładki laktacyjne, krem na brodawki 8g oraz butelkę Calma 150ml) wygrywają komentarze: Pani Patrycji Głogowskiej oraz komentarz: Aleksandry

UWAGA
Na wyróżnienie zasługuję komentarz Pani Katarzyny Piotrowskiej. Bardzo proszę o napisanie do mnie wiadomości prywatnej. Osobiście chciałabym przekazać dla Pani i maluszka coś co pomoże przy rozpoczęciu tej wspaniałej drogi jaką jest karmienie piersią.

** Osoby, które zostały nagrodzone proszone są o kontakt ze mną do 7 lipca. 

Przeczytaj również

58 komentarze

  1. Niespodziewanie po 13 latach prób i adopcji dzieci synka - JESTEM W CIĄŻY. Przeżywamy to bardzo.Dodam że mam 40 lat i bardzo przejmuję się szansą którą dostałam od życia. Chyba pierwszą i ostatnią. Marzę o karmieniu piersią, pomijając już powagę zaleceń medycznych, ze względu na więź którą mogę nawiązać z dzieckiem. Wiem jakie to trudne, ponieważ z naszym adopcyjnym synkiem jest to ciągła i trudna sprawa. Potrzebuję tych magicznych chwil, patrzenie w oczy, ściskanie palca podczas ssania.Tych odgłosów, błysku oczu maleństwa gdy widzi swoją mleczarnie. Jestem dojrzałą mamą i muszę dać mojemu dziecku bilet na start. Zdrowy start! Moj pokarm. Jestem ogromnie zdeterminowana. Pomóżcie mi w tym... =) trzymam kciuki za twoje szczęśliwe rozwiązanie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie decyzja o karmieniu piersią była tak naturalna, jak to, że będę miała dzieci. Wśród najbliższej rodziny było to normalne, więc i dla mnie było całkowicie naturalne. Wydaje mi się, że to nie wybór, ale całkowicie naturalna kolej rzeczy. Rodzimy, karmimy, wychowujemy :) <3 Karmienie piersią, to najlepsze, co możemy dać swojemu dziecku, prócz miłości i opieki. Wykarmiłam już Zosię, teraz karmię Szymka. Choć żałuję, że nie miałam wcześniej tej wiedzy co teraz, ani na początku takiego sprzętu wiem, że zrobiłam wszystko co było możliwe na aktualny poziom wiedzy i sprzętu. Dałam radę z kryzysami, zastojami i nawałami. Teraz czeka nas jeszcze etap rozszerzenia diety, przy którym często używałam swojego ściągniętego mleka jako dodatku do dań, a potem powrót do pracy, więc nagroda na pewno bardzo by się przydała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A za Was oczywiście trzymam mocno kciuki <3 Bo bardzo dobrze wiem, na co czekasz, i co pięknego Cię czeka w najbliższym czasie <3

    OdpowiedzUsuń
  4. @Budująca Mama Bardzo serdecznie Ci dziękuję kochana! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Od pierwszych dni kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży wiedziałam,że zrobię wszystko aby karmić piersią. Głównie dlatego aby dbać synkowi naturalną odporność oraz móc czuć tą niewyobrażalnie piękna bliskość. Synek to żarłoczek i mleczka nigdy nie odmówi, a ja dzięki karmieniu piersią mogę się do niego przytulać i miziak i widzieć jak zdrowo i pięknie rośnie. Życzę szczęśliwego rozwiązania i bezproblemowego karmienia piersią: )

    OdpowiedzUsuń
  6. Dlaczego decyduję się na piersią karmienie?
    Ponieważ chcę przeżyć to doświadczenie.
    Początki trudne podobno bywają,
    Lecz świetne mamusie się nie poddają.
    Mleko kobiece ma zalet wiele,
    Co widać dokładnie po dziecięcym ciele.
    Maluszek rośnie zdrowo i szybko,
    Bo od mamusi dostaje wszystko.
    Pokarm zawiera składników mnóstwo,
    By przed wirusami chronić małe bóstwo.
    Dzieciątko zdrowe - mama szczęśliwa,
    Połogu trudy lżej też przeżywa.
    Poprawa nastroju, optymizm wraca,
    Mimo że karmienie to ciężka praca.
    Dla każdej mamy piękny to czas,
    Bo tak blisko z dzieckiem jest się tylko raz!

    OdpowiedzUsuń
  7. Będąc w ciąży nie byłam tak bardzo przekonana do karmienia
    piersią. Jednak wszystko się zmieniło po porodzie , od momentu kiedy
    przystawiono mi małą istotkę do piersi. Powiedziałam sobie: KARMIĘ JAK
    NAJDŁUŻEJ! Przede wszystkim dla dziecka ale także dla siebie. Przecież uczucie
    jest niezwykłe. Taka bliskość , poczucie bezpieczeństwa dla dziecka. Niesamowite!!
    Wiem jako rodzic , że pokarm mamy jest niezwykle zdrowy , zawiera mnóstwo
    potrzebnych do prawidłowego rozwoju składników odżywczych , zapewnia odporność
    oraz ochronę dziecku. Ale także takie karmienie piersią jest świetne dla mnie
    mamy ma ogrom zalet: po samym porodzie w bardzo szybki sposób pomógł mi zgubić
    kilka kg , moja macica w szybszy sposób się obkurczyła , bardzo szybko doszłam
    do siebie a połóg minął lekko. Nie mogę pominąć faktu , ze jest to wielka
    wygoda dla dziecka i matki. Nie martwię się o temp.pokarmu , o jego skład , o
    to czy w prawidłowy sposób wysterylizowałam butelkę. Ja mam to wszystko na żądanie,
    kiedy maluszek tylko potrzebuje mleka. O
    każdej porze dnia i nocy. Cieszę się bardzo z tego , że zdecydowałam się na
    karmienie i gdybym mogła cofnąć czas zrobiłabym tak samo. Jestem mega
    zadowolona i dumna! A uczucie towarzyszące przy tym jest nie do opisania
    słowami. Dlatego zdecydowałam się na karmienie piersią! I polecam każdej
    przyszłej mamie , która ma jakiś cień wątpliwości lub/i nasłuchała się
    niemiłych opinii (oczywiście początki może nie są łatwe , ale później czysta
    przyjemność)– WARTO PRZEKONAĆ SIĘ NA WŁASNEJ SKÓRZE! To nie boli a wręcz
    przeciwnie daje wielką radość!:) Ja nią cieszę się do dnia dzisiejszego!

    martynka002@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana po pierwsze - szczęśliwego rozwiązania życzę :) Ja jeszcze też w dwupaku i jakoś to moje dziecię nie chce wyjść - więc mi pozostaje czekanie, kiedy się zdecyduje dzidziolek na wyjście :)
    Po drugie zgłaszam się do konkursu :) Ponieważ karmienie piersią jest super sprawą! Kiedy byłam w I ciąży, zastanawiałam się - czy będzie mi dane karmić piersią? Oj było mi dane :) Choć początki były trudne, bo zarówno ja uczyłam się przystawiania mojego synia do moich piersi, on też się uczył, jak z nich pić. Nie było nam łatwo na początku, bo miałam pogryzione piersi, ale wytrwałam i to, a potem szczęśliwie karmiłam synia prawie 2 lata:) Musiałam zrezygnować z karmienia piersią,bo zaszłam w II ciąże. Kiedy już urodziłam drugiego synia, wiedziałam, że będę go też karmiła piersią - jednak znów nie obyło się bez problemów. Choć ja byłam już zaznajomiona z karmieniem piersią, niby wiedziałam jak to się robi, zapomniałam, że drugi synio musi sam nauczyć się jak zająć się maminym cyckiem, żeby pojeść sobie, a mamie cycków niepoobgryzać!?! Ale i tym razem mama dała radę i 2 synka szczęśliwie karmiłam ponad 2 lata. Na dniach mam urodzić trzecie dzieciątko - trzeciego synia. Ja niby już znam się na karmieniu piersią, mleko już wycieka z moich piersi, ale wiem, że kiedy synio się urodzi, to muszę jeszcze poczekać aż on załapie o co kaman z tym maminym cyckiem?!! Na pewno znów pogryzie mi trochę piersi, ale potem powinno nam iść z górki! Jestem pozytywnie nastawiona na karmienie piersią!!! A nastawienie też dużo daje :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedy dowiedziałam się, że urodzę przez cesarskie cięcie, od razu wiedziałam, że muszę koniecznie karmić piersią. Wiem, jak ważne dla dziecka są narodziny naturalne i karmienie naturalne. Nie mogłam niestety zapewnić doznań z porodu i szukałam informacji na temat laktacji po cc. Myślałam, że będzie to trudne, jednak nie miałam z tym problemów, jakich oczekiwałam Wywalczyłam to łzami z powodu początkowego braku pokarmu i skrwawionych brodawek. Ale udało się. Właśnie dzięki maści z Medela uratowałam swoje karmienie :) Karmienie jest ważne dla odporności dziecka oraz więzi między matką a dzieckiem, dlatego zamierzam karmić jak najdłużej dam radę:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem zdecydowana karmić mojego synka piersią (mam
    nadzieję, że już za miesiąc to nastąpi), ponieważ chcę mu dać wszystko co
    najlepsze nie tylko przez okres ciąży ale również po narodzinach. Będzie mnie
    to bolało bo 9 miesięcy niepalenia i kolejny rok przede mną, ale dam radę. Może
    nie wrócę nigdy do papierosów.. :)
    Wracam do pracy po pół roku, ale to też jakoś pogodzę. Jeśli jest coś, co mogę
    zrobić dla niego, aby był zdrowszy – zrobię to. Dodatkowo liczę, że synek nie
    odziedziczy choroby męża i w jakiś „magiczny” sposób wyssie z moim mlekiem co
    najlepsze i pokona złe komórki.

    Poza tym patrzę też na siebie i męża, będzie nam po prostu
    wygodniej i sprawniej szczególnie w nocy, a z dzieleniem obowiązków na pewno
    damy sobie radę! No i powrót do figury podobno jest szybszy, więc samolubne
    aspekty również są widoczne w mojej decyzji :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie ma nic lepszego dla dzidziusia iż mleczko od mamy. Żadne super hiper "dobre" mieszanki nie zastąpią tego co jest w ŻYWYM mleku, prosto z piersi. Pierwszego synka karmiłam 15 m-cy. mimo, że miałam cc nie było problemu z pokarmem. Teraz jestem w drugiej ciązy i też stawiam na mleko piersi.

    OdpowiedzUsuń
  12. To nieprawda, że karmienie piersią jest piękne i naturalne jak wmawiają naokoło. Tzn nie na początku. Były nawały ( moim mlekiem mogłabym wykarmić pół oddziału noworodków, już nawet zamrażać przestałam), problem z przystawieniem ( wklęsłe brodawki),ból, ciągle mokre bluzki,nawet przy wkładkach, wielokrotne zapalenie piersi z niemal czterdziestostopniową gorączką..." Dlaczego nie dasz jej butelki?Ja bym dawno dała sobie spokój" Nie dałam. Bezbolesne i bezproblemowe karmienie przyszło tak ok dwóch miesięcy później. Ale cały ten ból i niewygodę rekompensuje widok tego maleństwa przytulonego, bezpiecznego...karmiłam 10 miesięcy i drugie dziecko również będę karmić piersią. Bo wiem, że to dla niego najzdrowsze i najbezpieczniejsze! Nie mieliśmy problemu z kolkami, ulewaniem, alergiami a wprowadzanie nowych produktów przebiegało wzorcowo :) Polecam wszystkim mamom, które mają wątpliwości. Nie ma takich trudności w karmieniu, które nie byłyby warte tej bliskości Maluszka i Mamy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam serdecznie. Czytając twój post przypomniało mi się jak karmiłam moją starszą córcię 6 lat temu. Miałam to samo. Wklęsłe sutki. Masakra. Mała płakała bo nie mogła chwycić i ssać sutka. Ja płakałam nad nią. I tak samo odciągałam pokarm. Skończyłam karmić między 2 a 3 miesiącem. Gdy teraz zaszłam w 2gą ciąże postaniwiłam że będe walczyć od samego początku. I tak się też stało. Kupiłam nakładki silikonowe. Bardzo pomogły. Najlepsze były troszke większe. Milenka naciągła sobie jak do smoczka z butelki. Teraz ma 7 miesięcy i nadal karmię. W tym okresie wyrobiła sobie sutki sama ssając i teraz karmimy się już bez nakładek. Jestem przeszczęśliwa gdy widze małą buźkę uśmiechniętą. Teraz bardzo żałuje że tak szybko poddałam się przy pierwszej. A dlaczego się zdecydowałam walczyć o karmienie piersią teraz?Bo wiem że przedewszystki to samo zdrowie dla mojej ccórci. I nie ukrywajmy ale to najtańszy sposób żywienia tak maleńkiego dziecka. Niestety mi się nie przelewa a wręcz czasem brakuje od 10go do 10go. Dlatego walczyłyśmy obie i wygrałyśmy ten bój ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedy już byłam w ciąży postanowiłam ze będę karmić piersią, urodziłam i położna mówiła ze jak cb chcem to będę karmić wszystko zależy tylko ode mnie. Na początku było trudno nie powiem, ale nikt mnie nie ostrzegł przed tym ze będzie aż tak ciężko, przez dwa miesiące mała non stop przy cycku a skutki miałam tak pogryzione ze mało mi nie odpadły, żadne maści nie pomogły, mała przez kapturki nie chciała jeść zaraz zanosila się i był płacz. Teraz karmimy się już 10 miesięcy ale teraz jestem z siebie taka dumna ze ja właśnie ja dałam rade pokonalam tyle przeszkód, te bolące piersi nawał pokarmu, nie przespane noce, a tak mi babcie gadają do tej pory daj butle będzie spało cała noc, ale dla mnie to taka przyjemność mogę być tak blisko z córeczka czuje jej dotyk słyszę jak mamla cysia, jesteśmy tak blisko. Dla takich chwil warto. Pierś goi leczy. Niczego nie żałuję. Ale teraz zaczynają się schody mama musi wrócić do pracy a nie wiem jak oduczyć mała od piersi i juz mi smutno ze nie będę mogła jej karmić chyba gorzej to przeżyje nic ona, a taki laktator byłby marzeniem, mogłabym odciągnąć pokarm na Czas jaki będę w pracy :) i nasza droga mleczna krecilaby się nadal :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Witam ja również miałam problem z karmieniem piersią w pierwszej ciąży. Córcia nie miała siły ssać a dodatkowo byłyśmy rozdzielone po porodzie ze względu ze miała antybiotyk i inne problemy leżała oddzielnie. Pot ja wyszłam ze szpitala a maluszek został, to było najtrudniejsze. Poradziłam sobie za pomocą laktatora niestety nie miałam medela. Początki były ciężkie szczególnie nocki gdzie z budzikiem w ręku sciagala pokarm żeby mi nie zanikl. Jak w końcu córcie wpisali ze szpitala a trwało to prawie 4 tyg to na początku jeszcze ja dokarmialam mm potem poszło i zrezygnowałam z dokarmiania, a młoda karmiłam 21 mies i nie żałuję. Lubiłam te chwile ale jak urosła trzeba było się z tym rozstać. Teraz czekam na kolejne takie momenty choć ciężko będzie na początku to już wiem co z czym. Aha korzystałam jeszcze z nakładek wpisali I em sumie też pomogły. Życzę wszystkim mamom wytrwałości i miłości.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedy zaczęłam swoje wymarzone studia-położnictwo, namawiałam wszystkie kobiety na porodówkach żeby karmiły piersią. Niespodziewanie okazało się, że sama będę mamą. Macierzyństwo spadło na mnie jak grom z jasnego nieba. Musiałam porzucić swoje dotychczasowe plany i zająć się swoją ciąża a później maleństwem. Karmienie piersią wydawało mi się czymś naturalnym i ani na chwilę nie przeszło mi przez myśl, że mogłabym podać dziecku butelkę. Moja przygoda z byciem Mamą nie zaczęła się dobrze. Urodziłam przez cięcie cesarskie, choć tak bardzo pragnęłam porodu naturalnego. Przyniesiono mi moje dziecko a ja płakałam. Płakałam bo nie czułam nic. Nie potrafiłam pokochać go od pierwszego wejrzenia jak to się często widzi na filmach. Ale karmiłam malucha, choć sprawiało mi to ogromny ból, bo miałam popękane brodawki. Na swoje laktacyjnej drodze spotkałam wiele przeszkód, zaczynając od niechęci synka do ssania piersią, idąc poprzez krwawiące brodawki i kończąc na licznych kryzysach laktacyjnych. Dziś nie żałuję ani jednej łzy, która wylałam. Bo wiem, że karmienie piersią pozwoliło mi zbliżyć się do mojego dziecka i poczuć tak bardzo upragniony instynkt macierzyński. Karmię synka już 9 miesięcy i wiem, że była to najlepsza decyzja w moim życiu, bo gdy widzę jak moje dziecko szybko i zdrowo rośnie czuję się najszczęśliwszą kobietą na świecie.

    OdpowiedzUsuń
  17. To urządzenie jest przerażające o.O

    OdpowiedzUsuń
  18. Kiedy tylko powiedziałam sie ze jestem w ciąży wiedziałam ze chce karmić piersią. Mimo lat 19nastu szlo mi bardzo dobrze;) następna ciąża rok później również byla dla mnie powodem do myśli o karmieniu piersią i tak właśnie sie stalo:D Malo tego wykarmiłam jeszcze swojego siostrzeńca który urodził sie miesiąc przed moim drugim synkiem:D siostra miala Malo pokarmu wiec dzieliłam sie swoim pokarmem.wtedy jednak nie miałam takiego laktatora i trzeba bylo robic to ręcznie. Wspominam to z wielka radością i uśmiechem na ustach bo karmienie to bardzo przywiązująca czynność:D nawet z siostrzeńcem łączy nas niezwykłą więź.siostra sie śmieje ze wyssał to z moim mlekiem.czekam aż trzecie dziecko bede mogla karmić piersią bo to niezapomniany moment.

    Kinga Walczak
    kiniawalczak89@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  19. @Sadi Oczywiście możesz mieć takie zdanie ;) To fakt, że jest nieźle rozbudowany jednak jest niezastąpiony przy problemach z karmieniem piersią, a to najważniejsze, żeby spełniał swoją funkcję jak najlepiej.

    OdpowiedzUsuń
  20. Dopiero za 2 miesiące malutka będzie z nami i wiem, że zrobię wszystko żeby karmić piersią. Karmiąc piersią tworzymy z maleństwem niesamowitą więź:) Pokarm mamy ma wiele właściwości zdrowotnych których nic innego nie zastapi dlatego zrobię wszystko, aby dostarczyć dziecku naturalnego pokarmu:)

    OdpowiedzUsuń
  21. To moja pierwsza ciaza ale zakladam na razie ze uda mi sie karmic piersia. oczywiscie wszytsko okaze sie na dniach po porodzie ale akurat wczoraj buszowalam po necie w poszukiwaniu informacji na temat laktatorów cen i opini kiedy kupic jaki. Jako ze jedno z mojich wyksztalcen to farmacja to wiem ze dla dziecka najwazniejsze jest mleko matki ze wzgledu na swoje wartosci odzywcze witaminy i przeciwciala ktore w nim sa. Oczywiscie rozumiem ze jak ktos nie da rady karmic piersia to tak wlasnie jak Ty probowac nalezy karmin swoim ale wyssanym przez mechanizm. Zawsze dziecko korzysta w tych pierwszych dniach, tygodniach, miesiacach zycia, Wazna jest tez bliskosc z dzieckiem która sie tworzy przy karmieniu piersia ale przy karmieniu swoim mlekiem z butelki tez taka wiez mozna stworzyc pamietajac o cichy spokoju i czasie przy karmieniu butelka tak samo jak przy piersi. Napewno pierwszy rok chaialbym karmic piersia bo bede w domu a pozniej to sie okaze bo trzeba wrocic do pracy do pacjentów ale wazne jest tez ze matka spelnia sie jako pracownik ze moze miec czas dla siebie bo jestesmy kobietami i nalezy nam sie wszytsko co najlepsze. Pamietajmy o tym:))

    OdpowiedzUsuń
  22. Dlaczego zdecydowałam się karmić piersią?
    To przyszło samoistnie, po prostu naturalnie. Nie miałam żadnych rozważań czy kp czy mm. Widząc swe dziecko nie myślała: "gdzie ta butelka?? Przystawieni do piersi było czymś oczywistym. Kocham córkę, więc chce jej dać wszystko co najlepsze. A każda kropla mleka to kropla pełna miłości. Nic nie zastąpi bliskości matki i dziecka podczas karmienia. To wyjątkowa, magiczna chwila. jesteśmy w tej chwili tylko ja i córka. i nie da się zastąpić tego niczym innym. Tym bardziej, że dzięki mleku moje dziecko w ogóle nie choruje. Nie ma nic lepszego nad mleko matki. to co naturalne najlepsze. Czasem początki nie są łatwe. Są pełne bólu, płaczu dziecka czy też poranionych brodawek. Tak było u nas, ale walczyłyśmy o każdą kropę i się udało. Dziś córka pięknie je, choć ma pół roku, dalej zamierzam ją karmić. Wracam jednak do pracy i przydałoby się urządzenie, laktator, którym odciągnę mleko, by córka podczas nieobecności też mogła cieszyć się pysznym mleczkiem mamy.

    OdpowiedzUsuń
  23. Witam! Moja historia z karmieniem jest bardzo podobna do twojej. Jestem mamą niespełna dwuletniej córki, a obecnie w 4 miesiącu ciąży. Przy pierwszej ciąży byłam nastawiona zarówno na poród naturalny jak i na karmienie. Wiedziałam że z tym drugim będzie problem (wklęsłe sutki - nie płaskie, podkreślam - a wklęsłe). Córcia jak się urodziła miała odruch ssania ale nie miała jak brodawki chwycić (mimo że wszędzie piszą że chwytać dzieci z otoczką). Położna pomagała ale sama stwierdziła, że będzie problem. Zakupione miałam krążki ochronne na piersi i wkładki na sutki. Niestety nie obyło się bez laktatora aby pobudzić laktację. Pomimo dokarmienia w 1 dniu mieszanką dzięki intensywnemu pobudzaniu piersi pierwsze mleczko (siara) popłynęły. Dziecko nakarmiłam z butelki. Później wraz z nakładkami było karmienie z piersi na zmianę z odciągniętym z laktatora. Ponieważ byłam nastawiona na problemy z karmieniem miałam w swoim posiadaniu ręczny laktator i elektryczny właśnie marki medeli. Ten drugi był strzałem w 10 i śmiem sądzić iż uratował naturalne karmienie które udało mi się podtrzymać prawie do 6 miesiąca. Dlaczego tak walczyłam o naturalne karmienie? Bo wiem że jest to najlepsze co mogę i mogłam dać dziecku oprócz mojej miłości. Przy drugim dziecku wiem, że będę karmić i mam zamiar walczyć o to jak najdłużej. Chętnie przygarnęłabym zestaw nr 1 który znacznie by mi to ułatwił, gdyż matka natura nieobdażyła mnie "tym czym większość kobiet dysponuje" :0 jesli wiesz co mam na myśli :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  24. Witam
    Moja historia z karmieniem po obu porodach trwała zbyt krótko, za krótko by móc o tym pisać, karmiąc córkę, która ma dziś 15msc zapierałam się nogami o ławę i łóżko, aby przezwyciężyć ból który temu towarzyszył, miałam bardzo poranione sutki. Przez obie ciąże mój mąż mobilizował mnie do karmienia, podtrzymywał na duchu, ale nastał dzień w którym się poddałam, czułam się z tym źle, nie kiedy jak wyrodna matka... ale czym niby różniłam się od innych matek... niczym !
    Dziś poznałam płeć lokatorów w moim brzuszku :) tak, tak lokatorów jest ich dwoje :) Dwie córeczki, dziś wiem, że chcę spróbować karmić piersią chociażby ze względów ekonomicznych, hartuję piersi, dużo czytam, aby nie popełnić żadnego błędu, śmiem twierdzić, że nawet jestem gotowa stawić temu czoła :) Jak wyjdzie?! Nie mam pojęcia, chcę, aby w tym pomogła mi Madela :) po recenzjach które można znaleźć w internecie śmiem twierdzić, że nie jednej kobiecie ta firma ułatwiła karmienie... Chciałabym się o tym przekonać... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. W ciąży nastawilam się na to że będę karmić dziecko swoim mlekiem gdyż że względu na zbyt płaskie sutki spodziewałam się że karmienie piersią będzie utrudnione.
    Po porodzie przez cc moje piersi napelnily się masą mleka były porostu kanciaste mega nabrzmiale i cały czas leciało z nich mleko. Mała nie umiała chwycić tak małego sutka i dali mi nakładki silikonowe które nie chciały się Trzymać i wylewalo się z nich i w ten sposób dziecko ja i cała pościel była zalana. Już w szpitalu odciagalam mleko laktatorem. Po powrocie do domu i kolejnych próbach stwierdziłam że nie ma sensu denerwować siebie i dziecka i zakupiłam laktator. I tak do teraz czyli 10 miesięcy karmie córcie odciagajac pokarm i podaje w butelce. Może nie jest to pierś ale mamine mleko to mamine mleko nie ważne w jaki sposób podane. Skoro inaczej się nie dało to cóż... Moja córka ma to co najlepsze a ja cieszę się że się nie poddalam... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Moja historia z karmieniem piersią zaczęła się niedawno. Jak byłam w ciąży nie dopuszczałam do siebie myśli, że może być z karmieniem taki problem. Urodziłam w 35 tygodniu ciąży, syn ze względu na to, że jest wcześniakiem nie umie ssać piersi, jest to dla niego zbyt duży wysiłek, od razu zasypia, nie potrafi złapać sutka. Odciągam mleko, ale niestety nie jest to zbyt dobry sprzęt i tego mleka jest bardzo mało, w związku z czym muszę dokarmiać mlekiem modyfikowanym. Może właśnie ten sprzęt bardzo by mi pomógł, bym mogła karmić synka tylko swoim mlekiem.

    OdpowiedzUsuń
  27. To moja pierwsza ciąża i wszystko mnie przeraża! Mam namyśli to, że im więcej czytam tym częsciej spotykam sie z przykładami gdzie matki nie mogą karmić piersią z różnych powodów. Ale wiesz co? Ciąża jest dla mnie ogromnym przeżyciem i cieszę się nią każdego dnia i tak samo chcę czerpać radość z każdego dnia z Maluszkiem, dlatego właśnie zdecydowałam, że będę karmić piersią. Karmienie piersią daje niezwykłą bliskośc z dzieciątkiem! Chcę tego i jestem świadoma wszystkich możliwych komplikacji, a to, że jestem przerażona to chyba normalne i chyba to dobrze, przynajmniej jestem ŚWIADOMĄ I ODPOWIEDZIALNĄ MAMĄ :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Kiedyś (zanim zaszłam w ciaze) karmienie piersią było dla mnie abstrakcyjne. Mówiłam, że kobieta karmi, potem piersi opadają do pasa a dziecko potem idzie z domu.... I kobieta zostaje z takim a nie innym biustem.
    Kiedy tylko udało nam się zajść w ciążę moje podejście diametralnie się zmieniło. Zapragnelam zupełnie naturalnie dać swojemu dziecku to co najlepsze. Sama nie byłam karmiona mlekiem mamy i wydaje mi się, że gdyby było inaczej byłabym mądrzejsza :)
    Wygoda? Czy to mogło przemawiać za chęcią karmienia piersią? W moim przypadku nie. Dla mnie karmienie to misja. Nocą odciagam po jazdy karmieniu i walczę o laktacje każdego dnia. Jestem dumna, że masz Leoś rośnie hak na drożdżach. Kosztuje mnie to niemało pracy. Satysfakcja jest ogromna.
    Kobiety w niektórych plemionach przystawiaja dzieci do piersi do 100 razy ma dobę. W Tajlandii karmi się dzieci do szóstego roku życia. Potem idą do szkoły. Tam też odnotowuje się największy odsetek ludzi o wysokim ilorazie inteligencji.
    Jak zatem nie chcieć karmić piersią? To dla mnie zupełnie naturalna sprawa pomimo, że codziennie walczymy ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. pierwszego synka karmiłam tylko 6 msc. nie wiem dlaczego, bo tak sobie wymyśliłam, bo byłam samolubna :(
    kiedy po kilku tygodniach mój synek miał problemy z żołądkiem i wszytko zwracał, biłam się w pierś, co ja zrobiłam??? przecież mój pokarm to najlepsze co mogłabym mu teraz dać, cierpiałam razem z nim, może nawet bardziej, bo postanowiłam spróbować ponownie go przystawić, jakież było moje zdziwienie,gdy wraz z moimi łzami z piersi popłynęły kropelki mleka....syn był lekko zdziwiony,ale zadowolony. Kiedy po kilku karmieniach dolegliwości ustały tłumaczyłam sobie, że to dzięki mojemu mleczku, że to jest lekarstwo na wszystko, pewnie zbiegło się to akurat z końcem choroby, ale ja wiem swoje ;p
    synek sam zrezygnował z piersi, kiedy miał ok. 14 msc. było lato i nie miał już na to czasu ;)
    po miesiącu zaszłam w kolejną ciążę,czekam na drugiego synka, którego sama nigdy nie odstawię od piersi, zrobi to sam, kiedy będzie gotowy.
    nigdy nie zapomnę tych wyrzutów sumienia, które wtedy czułam.

    OdpowiedzUsuń
  30. Szkoda, że nie dla mnie ten konkurs, chociaż bardzo.chciałam karmić było to niemożliwe. Chłopcy mojego mleka nietolerowali jak to alergolog ostatnio nazwał profesjonalnie uczulenie na wytwarzane białko w mleku czy jakoś tak :/

    OdpowiedzUsuń
  31. Niebawem zostanę mamą po raz drugi. Pierwszą córkę karmiłam przez 1,5roku. Początki nie były łatwe,bolące piersi od nawału pokarmu,obolałe brodawki bo mała nie umiała dobrze złapać,ciągle mokre i przesiąknięte "litrami" mleka staniki i bluzki...i ten wysiłek - odciągania mleka rękami,bo laktator który miałam okazał się przeszkodą a nie pomocą.... nie raz traciłam cierpliwość, nie jedną łzę wylałam bo karmienie to wielka sztuka i niezły wyczyn jak się okazuje!!!
    ALE NIE WYOBRAŻAM SOBIE żebym nie dała drugiej córce tego co dostała pierwsza - a dostała samo dobro - mnóstwo chwil sam na sam,tylko dla nas,które okazały się najcudowniekszymi, kiedy doszłyśmy do wprawy 😊 dostała mnóstwo miłości i bliskości ciepła. Zbliżyło nas to do siebie jeszcze bardziej. Karmienie piersią bardzo dobrze wpłynęło na jej odporność ,przez pierwszy rok nie złapała nawet małego przeziębienia podczas gdy w domu wszyscy chorzy. Oprócz wygody - "stołówka" zawsze czynna na zawołanie - karmienie to sama przyjemność i ogrom dobroci dla dzieciątka.

    OdpowiedzUsuń
  32. Dlaczego? To super sprawa, ta bliskość, nawet wstawanie w nocy po kilka razy jest cudownym uczuciem. Karmie synka ponad 2lata jestem w 24tc i nie zamierzam przestawać. Chce karmić dwójkę. To tak cudowne uczucie, ze nie da sie tego opisac, to trzeba przeżyć. Mamusiu chce cycusia najwspanialsze slowa, wiem ze synek nie tyle ze potrzebuje mleczka ale tej wspanialej bliskości ze mną. Te wieczorne przytulania do piersi. Za wszystko kocham karmienie piersią, nie da sie tego nie kochać. Byly trudne momenty, popękane brodawki, niechec malego do ciągnięcia chyba z lenistwa ale nigdy nie powiedzialam dość, nie chciałam sie poddać, bo mimo wszystko wiedzialam ze daje mu cos wspanialego czego mleko modyfikowane nie potrafi dać maluszkowi. KARM SWOJE DZIECKO ILE WLEZIE, BO WARTO. i mamusia tez dużo korzysta z karmienia, np. mniejsze prawdopodobieństwo raka piersi.

    OdpowiedzUsuń
  33. Karmiłam, bo wydawało mi się to po prostu naturalne. Nie zakładałąm innej opcji, mleko i mokre koszulki pojawiły się już w połowie ciąży, więc miała karmić i tyle. Byłam przygotowana na różne ewentualności- w domu czekały kapturki na piersi, krem ochronny, a nawet butelka. Tak w razie potrzeby. Natura nas zaskoczyła i poród zaczął sie naturalnie, skończył cesarką. Pod narkozą. Polka więc na pierwszy posiłek dostała mm i to butelką o czym nawet nie miałam pojęcia. Późnym wieczorem przyniesiono mi dziecko, pokazano i kazano spróbowac karmić. Leżąc, nie mogąc się dobrze ruszyć spróbowałam i... fiasko. Pani położna (? od noworodków, nie wiem), stwierdziła "z tych sutków nic nie będzie". A ja tej babie pokazałam. Następnego dnia, gdy już dostałam Polkę na salę, bez presji próba karmienia wypadła już lepiej. W domu szło nam nieźle, chociaż piersi były poranione, pokrwawione, nie potrafiłam znaleźć sobie pozycji, przez ciągnącą ranę, ale zacisnęłam zęby i się udało! Nawet bez kapturków, które czekały w gotowości. Polka przyssała się na długie 8 miesięcy (mogłaby i dłużej, ale słabo przybierałą na wadze i zaczęliśmy dokarmiać mm). Da się, nawet jak świat jest przeciwko Tobie, nawet jak piersi nie takie, boli i ciągnie, wystarczy chcieć, nie myśleć o porażce i się da.
    Teraz jeśli dotrwamy do końca, to też mam zamiar karmić piersią. Po prostu to sama natura :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Po pierwszym dziecku nie miałam pokarmu po cesarce niestety i żałowałam że go nie ma przy drugim brałam juz pod koniec ciąży tabletki oraz herbatki na laktacje dlaczego? Po to by mieć pokarm dzięki niemu dziecko nabiera odporności nie jest skłonne do alergii mniej choruje bardzo jestem dumna z tego że mogę karmić maleństwo jest bliskość miłość chęć karmienia a więc nie ma znaczenia czy jestem 24 h na dobę z cyckiem w ręku:) wszystko dzieje się w naszym mózgu jeśli chęć karmienia piersią jest duża to pokarm będzie nie można łatwo się poddawać nie słuchać innych a może dziecko nie dokarmione a może masz za chudy pokarm a może nie masz pokarmu nie słuchać znajomych liczyć na swój matczyny instynkt wierzyć przede wszystkim że możemy i chcemy karmić udowodnić to sobie a najważniejsze uwierzyć w własne dziecko ze nauczy się chwytać pierś i zacznie wysysac z nas mleczko :) mamy które próbowały a jednak pokarmu nie mają to współczuję im bo to wielki stres mimo to życzę wytrwałości w tej walce i nie jesteście niczym gorsze od nas jeśli karmie dziecko sztucznym mlekiem tez jest więź itd ale po to jesteśmy stworzone i nasze piersi dla naszych przyszłych dzieci aby mieć czym karmić :) nie ma jak być w trasie na zakupach gdziekolwiek mleko jest na miejscu ciepłe i gotowe :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Myślałam, że karmienie piersią jest tak naturalną rzeczą, że bez problemu przychodzi każdej kobiecie. Po porodzie, w szpitalu położne przystawiały mi syna do piersi, ale ten nie mógł złapać brodawki... I moje przekonanie, że "kto jak kto, ale ja będę karmić piersią" legło w gruzach... Ze łzami w oczach zapytałam położnej: "Co ja mam teraz zrobić?". Ta poleciła mi kupić osłonki na brodawki + stymulacja laktatorem. Nasza przygoda z osłonkami trwała 3 miesiące. Każde karmienie, dzień czy noc, co 1,5 godziny. Zabierałam je ze sobą wszędzie. Aż pewnego razu, trzymając małego do karmienia, pochyliłam się by wziąć osłonkę i stał się cud   Synu sam chwycił pierś! Od tamtej pory karmiłam już bez osłonek. Piersi były zahartowane, sutki odpowiednio wyciągnięte. Dzięki mojemu uporowi i wytrwałości podarowałam mu 8 miesięcy najlepszego pokarmu, najlepszych wartości odżywczych, najpiękniejszej bliskości jaką maluszek może mieć z mamą. I ta codzienna możliwość wpatrywania się w swój maleńki cud... Bezcenne. Za kilka miesięcy po raz drugi zostanę mamą i wiem, że będę karmić piersią choćby nie wiem co! To, co moje pierwsze dziecko ode mnie otrzymało, chcę przekazać także drugiemu :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Dlaczego zdecydowałam się na karminie piersią?
    ponieważ uważam, że karminie jest poprostu naturalne, chciałabym dostarczyć mojemu dziecku wszystkie niezbędne składniki do prawidłowego rozwoju, barier ochronnych.
    Chcę czuć, że daję mu wszystko co mam już od początku.
    Martwię się bo już niedługo okaże się czy będę mogła to robić, przez odpowiedni laktator może okazać się to dużo łatwiejsze.
    Kolejne korzyści to duże ułatwienie w karmieniu, brak tracenia czasu na podgrzewanie, oraz upowanie sztucznego jedzenie, iiiii podobno gdy się karmi szybciutko wraca się do swojej wagi.
    Czyli same korzyści czemu więc tego nie robić?

    OdpowiedzUsuń
  37. Ciążą i macierzyństwo to ogólnie przyjęty szczęśliwy okres w życiu kobiety. To moment zmian wewntrzynych, budowania gniazdka rodzinnego. To czas szczęścia, miłości i przygotowywania się do roli matki. Co jeśli tak nie jest? Co jęśli kobietę zamiast szczęścia ogarnia lęk, strach i samotność. Kiedy czuję, że jest sama jak palec na tym świecie. Czy może być dobrą mamą? Czy powinna? Moja historia jest właśnie taka. Przepełniona nocami łez i przemyśleń do poduszki. Gdy wspomnę pamięcią nie kojarzy mi się z niczym radosnym. To był mój najgorszy moment w życiu, a szkoda bo powinien być najwspanialszy. Usłyszałam wyrok - 17-latka w ciąży! Nie byłam na to gotowa. Nie w tak młodym wieku. Od tego momentu mój świat się zmieniał...ale nie na lepsze. Pamiętam wzrok ludzi, których znałam...tego się nie zapomina. Wpatrzony wzrok ludzi gardzących i drwiących. Szepty sąsiadów wypowiadane po cichu ale tak abym wszystko usłyszała, a to co mówili nie było niczym przyjemnym. Czy ja miałam szanse być dobrą mamą? W tamtej chwili czułam, że jestem skazana na porażkę, bo przecież jak taka młoda dziewczyna może sobie poradzić,...ta wytykiwana....ta najgorsza. To boli...Gdybym wtedy znalazła się chodź jedna osoba, mi życzliwa, ktora podniosła by mnie na duchu... może byłoby mi łatwiej. Pamiętam tylko jedną Panią, którą spotkałam na porodówce i szkoda, że tak późno. To była mama pewnej kobiety leżącej ze mną na sali. To byla kobieta anioł z wielkim sercem. Ona stała się dla mnie otuchą. Gdy po caserce powoli próbowałam dojść do siebie, to ta obca mi, nieznana kobieta podawała mi córeczkę. Instruowała mnie jak mam karmić i zachęcała do przykładała do piersi. Była jak mama, przyjaciółka. Nie położne, tylko ona. Mleka nie miałam mimo ciągłego przykładania córci do piersi. Dziecko było głodne i płakało. Gdy poprosiłam w nocy o dokarmienie córki położne wydarły sie na mnie, że one za mnie nie będą karmić, że jestem leniwa i nie chce mi się karmić dziecka. Żadnego tłumaczenia nie chciały słuchać. A ja pozostawiona sama sobie dalej nie wiedziałam co mam robić. Gdyby nie ta kobieta anioł, nie wiem jak to by się skończyło. Problem z karmieniem piersią nie skończył się po powrocie do domu. Jeszcze przez kilka mięsięcy męczyliśmy się razem z córcią, Miałam poważny problem z sutkami. Były pokrwawione i pełne strupków. Karmiłam córkę i płakałam z bólu przez kilka miesięcy. Nie słyszałam wtedy o laktatorach, zresztą i tak nie stać mnie było na niego. Zbiegiem czasu moje życie się jakoś poukładało, byłam szczęśliwa, że mam córkę przy sobie. Teraz niczego nie żałuje. Córka wyrosła na dorosłą kobietę i trafiła na wspaniałego męża. Buduje swoje gniazdo rodzinne. A ja zostanę babcią :) Patrzę na nią i widzę w jej oczach szczęście i radość, to co w moich oczach nie można było zauważyć. Chciałabym ją jako mama przed wszystkim ochronić, sprawić by jej macierzyństwo było najwspanialsze. Móc odsunąć problemy i wszelkie zmartwienia. Kocham ją bardzo i chcę dla niej jak najlepiej i wiem, że i ona chce dać co najlepsze swojej córce. Opowiadałam jej o moich problemach z karmieniem, obiecałam jej, że będę przy niej i razem damy radę. Ważne jest wsparcie bliskich w trakcie ciąży, porodu i karmienia. To od nich czerpiemy siłę. Cieszę się także, że jest tyle urządzeń i zestawów pomagającym kobietom w karmieniu piersią. To ogromna pomoc w przekazywaniu tego co najcenniejsze dla dzieci. Tego życzę z całego serca mojej wnuczcę!

    OdpowiedzUsuń
  38. Zawsze pragnęłam karmić piersią, przez całą ciążę jadłam wszystko co dozwolone, a jak tylko urodziła się Tosia to piłam herbatki laktacyjne- niestety :( stres gdyż w tym okresie braliśmy kredyt hipoteczny zniwelował moje plany. Dlaczego chciałam karmić piersią? Bo to nie tylko przedłużenie i pogłębienie więzi jakby Tosia była złączona nadal ze mną pępowiną ale to świadomość ,że daje dziecku to co najlepsze. Przytulając córeczka czuła moją miłość, słyszała bicie serduszka i czuła się bezpiecznie, a do tego miała idealnie podgrzane mleczko => napój Bogów :) No i też pozytyw dla mamusiek : trzymają dietę dzięki czemu karmiąc się i chudnie :)) No ale .. nie było mi to dane :( płakałam wiele razy, czułam się gorszą mamą :(
    Teraz jestem w 36 tygodniu ciąży niebawem nasz syneczek będzie z Nami. A w związku z faktem, iż od 22 tygodnia ciąża była zagrożona to moja dieta była doskonale dostosowana do mojego stanu. Już mieszkamy w nowym mieszkanku, pokoik dzieci dostosowany do dwójki -mąż stara się jak może bym miała jak najmniej stresu i mam nadzieję że tym razem się uda :)
    Chce być spełnioną mamą => choć miłość naszych dzieci jest bezcenna i każdą łzę oddaną zamieniłam w uśmiech widząc moją Iskierkę <3

    OdpowiedzUsuń
  39. Blog obserwuje jako Beata Jak-lew
    na FB udostępniłam jako Beata Anna Lewan

    OdpowiedzUsuń
  40. Dla mnie karmienie piersią było i jest rzeczą naturalną, jestem mamą dwóch chłopców, ale ich karmienie to była bardziej katorga niż przyjemność. Powtarzałam sobie, że dam radę, że mam dobry pokarm, że mam go wystarczająco dużo. Ale ciągłe naciski ze strony otoczenia, że dziecko mi tylko płacze i płacze, bo głodne, bo nie najada się, bo nie masz wystarczająco dużo pokarmu tak zaszyły mi się głęboko w psychikę, że z biegiem tygodni faktycznie pokarmu zabrakło...
    Starałam się jeszcze odciągać pokarm jakimś pożyczonym laktatorem ręcznym, ale ból był nie do wytrzymania... Poddałam się
    Siedziałam z dzieckiem na rękach, karmiąc go z butelki, a łzy same płynęły mi do oczu. Moja psychika podpowiadała: "Jesteś złą matką"...
    Siedzi mi to bardzo w głowie, a starszy syn jesienią idzie już do szkoły.
    Jesienią także powitamy na świecie bliźniaki... To dopiero będzie wyzwanie... Laktator to jedyna rzecz jakiej mi potrzeba, aby czuć się w pełni matką spełnioną :-)

    OdpowiedzUsuń
  41. To nasza trójka. Ja, córka i wnusia :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Moje pierwsze dziecko karmiłam piersią, bo to ... naturalne. Choć na
    początku, po kilku dniach prób zaczęłam odnosić wręcz przeciwne wrażenie :/

    Z góry zakładałam, że będę karmić piersią, bo to naturalna kolej rzeczy,
    bo chcę dać dziecku wszystko, co mogę, bo tyle mówi się o plusach mleka
    matki. Jednak najpierw wcale mi nie szło. W domu po pierwszej nocy mąż
    jechał do nocnej apteki po mleko modyfikowane, bo mały nie chciał
    ciągnąć, a coś jeść musiał.Ja nie chciałam zaprzepaścić szansy, więc
    kupiłam zwykły ręczny laktator by utrzymać laktację. Piersi miałam w
    strupkach, chyba każda mama na początku to przeżywa. Bolało potwornie,
    ale ze łzami w oczach stwierdziłam, że się nie poddam. Mąż wychodził z
    pokoju, bo jak ściągałam t strupki pękały, krew leciała, ja z bólu
    musiałam zapierać się nogami o szafę... I tak tydzień czasu ściągałam,
    karmiłam z butelki tym ściągniętym i dokarmiałam mm. W końcu pomogła mi
    położna środowiskowa - kazała użyć kapturków. I pomogło - synek miał za
    co załapać i rozpoczęliśmy karmienie tylko piersią. Nie powiem, było to
    uciążliwe. Co 2 godziny karmiłam, karmienia trwały nawet po 60 minut.
    Byłam uwiązana, nie mogłam się wyrwać, odpocząć. Na początku miałam
    dość, karmienie nie okazało się być tak wspaniałe jak to opisują czy jak
    to widać na obrazkach, gdzie jest radosna mama i wtulone w nią
    maleństwo... Jednak obiecywałam sobie, że dam radę, postaram się, oby
    tylko pokarmić synka choć 3 miesiące. Potem udało zgrać i zaczęłam te
    chwile odczuwać jako przyjemność, postanowiłam, że będę karmić do 6
    miesięcy. Jednak w okolicach 5 miesiąca synek zaczął przy karmieniu się
    wiercić, odpychać, płakać. Szukając przyczyny zwiedziłam gabinety
    pediatry, neurologa, poradni laktacyjnej. Tak się zaparłam! W końcu
    musiałam się pogodzić z tym, że on po prostu z sobie tylko znanych
    przyczyn czasem nie chce. I tak przez 1,5 miesiąca karmiony był
    mieszanie przy czym przez kilka tygodni ja miałam mega depresję. Każde
    danie mu butelki z mm to był mój płacz, nerwy, nieraz chyba z tego
    stresu leciała mi krew z nosa. I nie chodziło tylko o jego dobro, o to,
    że tyle mówi się o tym, że mleko matki jest najlepsze. Nie. W którymś
    momencie zaczęło chodzić o mnie. Czułam z synkiem taką więź, uczucie
    towarzyszące mi podczas karmienia było tak niesamowite, że płakałam na
    samą myśl o tym, że on nie chce i że zaraz się to skończy. Stopniowo
    synek cyckał coraz mniej, aż w końcu każde karmienie kończyło się mm. Po
    6 miesiącu dopadło mnie jakieś zatrucie, przez 3 dni brałam silne leki i
    musiałam zdecydować co dalej. Pomyślałam, że może to zrządzenie losu,
    może to okazja by karmienie zakończyć. Bo przecież kiedyś trzeba będzie
    przestać i może być jeszcze trudniej. I tak się skończyła nasza przygoda
    z karmieniem. I tak sobie teraz myślę, że jestem szczęśliwa, że w ogóle
    było mi to dane, bo niejedna kobieta karmić nie może. A to, co mogłam
    zrobiłam, dałam synkowi wszystko i nie mogę mieć wyrzutów, że mogłam
    zrobić coś więcej. I chyba to jest najważniejsze - żeby matka się dobrze
    czuła, nie wyrzucała sobie nic, nie miała wyrzutów sumienia, które
    popsułyby te niezapomniane chwile z dzieckiem.

    Pamiętam ile nerwów kosztowało mnie karmienie piersią. Zarówno na
    początku jak i na końcu. Mam nadzieję, że teraz, w drugiej ciąży uda mi
    się karmić moją córeczkę, jak tylko długo będzie mi dane. Jednocześnie
    myślę, że będę już spokojniejsza, pewniejsza siebie i mniej będę
    przeżywać niepowodzenia i upadki...
    Wszystkiego dowiem się już za maksymalnie półtora miesiąca :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Ja zdecydowałam się na karmienie piersia ponieważ mleko matki jest dla dziecka najzdrowsze ;) balam się ze nie będę miała po cesarce pokarmu ale walczyła i jest karnie malutka cały czas piersią niestety jak IDE do szkoły muszę podawać mleko sztuczne nie jestem za tym bo jednak mleko matki to jest cos ale nie mam wyjścia bo nie mam laktatora a bardzo by nam się przydał ;) Corunia na takim mleczku jest wesola zadowolona a przede wszystkim szybko rośnie każdy się dziwi SE tak szybko przybiera na takim mleku ale ja dbam o to żeby dziecko miało najlepiej i żeby smakowali wiec musi przybierać ;) planuje karmić jak długo będę mogła Bo mleka matki nic nie zastąpi <3 moja mamuska tez mnie karmiła piersią i wyroslam na dużą kobietę mam nadzieję ze córeczka na moim mleczku tez wyrosnie ;) PAMIETAJCIE MLEKO MATKI NAJLEPSZE BIE POODDAEAJCIE SIE I MIMO ZE NIE LECI PODSTAWIAJCIE DSIECKO DO PIERSI :)

    OdpowiedzUsuń
  44. tez miałam taki problem i mam nakładki na sutki z medela. a laktator medeli i to ten elektryczny swing zepsuł się po kilku ściągnięciach- czekam na odzew w sprawie reklamacji... ciekawe co z nim jest

    OdpowiedzUsuń
  45. http://herimperfections.blogujśroda, 10 czerwca 2015 21:32:00 CEST

    Karmienie piersią to dla mnie naturalna kolej rzeczy i nie musiałam się na to "decydować". Pokarm matki, to najcenniejsze źródło witamin i innych ważnych składników, potrzebnych do rozwoju maluszka. Poza tym karmienie piersią, to cudowna więź między mamą a dzieciątkiem, chwila sam na sam, no i kolejny pozytywny aspekt - ekonomia :) nasz maluch ma mleko na żądanie, o każdej porze dnia i nocy, nie musimy się martwić, że nam zabraknie w środku nocy i jest za darmo :D Poza tym nawet w terenie, nie musimy się martwić o całą wyprawkę (butelki, termos z gorącą wodą, z letnią wodą, czysty smoczek...) wszystko jest gotowe i bez zbędnych gadżetów/dodatkowych bagażych, których przy małym dziecku jest i tak zawsze dużo :)

    OdpowiedzUsuń
  46. O tym, że będę karmiła córeczkę piersią zadecydowałam już będąc w ciąży. Czytałam wypowiedzi matek karmiących piersią, ale i również tych karmiących dziecko z butelki. Matki karmiące piersią pisały, że to niesamowita bliskość, że mleko matki jest bardzo ważne dla rozwoju dziecka, pomyślałam "kurczę, przecież nie pozbawię swojego dziecka tak naturalnego dobra". Kilka koleżanek-matek odradzało mi... Mówiły: "będziesz uwięziona w domu, żadnych wyjść, bo przecież nie zostawisz cycka w domu,będziesz miała obwisłe cycki, biustonosze do karmienia są okropne"- nie zraziło mnie to. Choć początki do łatwych nie należały, bo ból był ogromny, dziecko nie chciało ssać- ja dalej szłam w zaparte. Karmienie piersią to nieopisane doznanie, bliskość, której nie doświadczysz w żadnej innej sytuacji. Kiedy dziecko ssie pierś i patrzy Ci prosto w oczy swoimi maleńkimi, pięknymi oczętami - coś cudownego. Karmiłam córeczkę 2 lata. Nikt nie dowierzał. Były śmiechy, że taka duża dziewczyna, a jeszcze cyca ciągnie, ale były również pochwały. Odwlekałam odstawianie małej od piersi dłuuugo. Strasznie źle się z tym czułam, wiedziałam, że skończy się coś pięknego, nadzwyczajnego. I choć mała okazuje mi swą miłość kilkanaście razy w ciągu dnia buziakami i przytulaniami, to w karmieniu piersią było więcej magii :) Teraz, kiedy planujemy z mężem drugą ciążę- wiem na 1000%, że nie odpuszczę sobie możliwości poczucia znów tej niesamowitej więzi z dzieckiem :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Ja zdecydowałam będąc jeszcze w ciąży. Niestety mam taki sam problem wklęsłe brodawki.niestety nie dobralam odpiwiednich nakladek silikonowych(kupowane na szybko przez meza.bylo nam bardzo ciezko. Z meki jaka przebylam w szpitalu przystawianiu 20 min ,jedzenie corci trwalo tylko 10 min i padala wykonczona. Zakupilam laktator. Niestety zawiodlam sie.(inna wiodaca marka).odcigalam tak jak Ty przez 3 msc. Potem zanik. A moze poddalam sie za szybko?zalowalam i zaluje ze nie moge karmic naturalnie. Ten moment kiedy corce udalo aie chwycic byl nie do opisania. Bol byl ale kiedy widzialam moje malenstwo przyssane do mnie brakowalo mi slow.nie bylam zadowolona z efektow laktatora. Bylo i jest mi ciezko z tym ze nie moge karmic moim mlekiem. O medeli dowiedzialam sie od jednej z mam. Przy drugim dziecku nie popelnie tego bledu. Medela bedzie moim wyborem;)

    OdpowiedzUsuń
  48. Wybór butelka czy pierś był dla mnie osobiście ciężki. Mieszkam we Francji i jest tu raczej większa ,,moda" na butelkę niż pierś. Niewiele ponad polowa Francuzek po wyjściu ze szpitala karmi piersią, po trzech miesiącach jest to już poniżej 20%. Po 6 miesiącach niestety statystyk nie ma bo procent matek karmiących jest tak niski. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka i dlatego ja będąc za granica musiałam również wszystkie te argumenty wziąć pod uwagę. Przeanalizowalam wszyskie za i przeciw. Kwestie wartości odżywczych w każdej z opcji, czasu, kosztów ale przede wszystkim co uważamy my osobiście, czyli ja i mój mąż. Co będzie dla naszego syna najlepszym według nas rozwiązaniem. Uznaliśmy, że mimo niesprzyjających warunków będziemy chcieli jak najdluzej karmic naszego syna piersia. Mamy wielka nadzieje, że będzie to minimum pol roku, choc system socjalny raczej nie ułatwia kobiecie jak najdalszego karmienia piersią. Po maciezynskim ktory trwa 10 tygodni po porodzie mam tylko 6 miesięcy wychowawczego. Niestety życie polki emigrantki nie jest tak proste jak mogłoby się wydawać, ale mam wielka nadzieje, że damy rade, bo zdrowie i szczęście naszego syna jest najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  49. Na karmienie piersią się zdecydowałam
    bo swojego maluszka od pierwszej chwili pokochałam,
    a karmienie piersią to dla mnie karmienie miłością
    dbanie o dziecko z większą czułością .


    To buduje między mną a dzieciną więź nierozerwalną
    która dla mnie jest wyjątkową, więzią niebanalną .
    Mimo komplikacji porodowych dzięki karmieniu swe dziecko pokochałam
    bo na początku rzadko kiedy maluszka przytulałam .


    Mówi się że poród jest ok, dla mnie był wielką udręką
    przez wiele godzin męczyłam się z bolesną męką .
    Zdecydowałam się karmić piersią by z maluszkiem przebywać
    by to co najlepsze we mnie dla niego wydobywać .


    Mleko matki jest niezastąpione
    nie pokona go to w sklepie kupione,
    nie ważne czy me piersi obwisłe zostaną
    ważne że piękne wspomnienia pozostaną .


    M MAMĄ zostać to naprawdę świetna jest sprawa
    E EKSTREMALNE warunki, miłość i wielka zabawa
    D DOBRZE czuję się karmiąc dziecko naturalnie
    E ESTETYCZNE to dla mnie, choć bywa ekstremalnie
    L LUBIĘ czuć tą intymną więź z dzieckiem, to nas wyróżnia
    A ATRAKCYJNOŚĆ bycia matką od innych wyróżnia .


    Zdecydowałam się na karmienie piersią by dać dziecku wiele
    by karmić je miłością, dać mi ochronę i by go kochać- rzec się ośmiele.
    By trwać przy dziecku na dobre i złe, by dziecko rozwijało się prawidłowo
    i by razem z dzieckiem czuć się po prostu odlotowo .


    Nawet najcięższa ciąża będzie przez matkę akceptowana , gdy zacznie karmić piersią . Tyle młodych mam zraża się do dzieci przez poród ... A wystarczy zacząć karmić . To nic nas nie kosztuje , a widzieć śliczne oczka maluszka gdy patrzy podczas karmienia ... bezcenne , wynagrodzi każdy ból i każde cierpienie . Pozdrawiam 56manka@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  50. Maja moja długo wyczekiwana córcia przyszla na świat w 7 miesiącu, jako wcześniaczek o niskiej masie urodzeniowej nie miałam możliwości karmienia piersią ponieważ leżała w inkubatorze ponad 2 tygodnie. Mimo wszystko nie poddawałam się i ściagałam mleko laktatorem od pierwszego dnia jej życia bo co jak co ale mleko matki jest moim zdaniem najzdrowsze zwł dla takiego maleństwa. Położne próbowały mnie zniechęcić przekonując że będzie mi wygodniej karmić mlekiem modyfikowanym, że malutka jedząc teraz z butelki nie będzie za bardzo chciała ssać piersi bo się przyzwyczai do smoczka. Ja jednak zawzięcie ściagałam pokarm i dokarmiałam moją kruszynkę w inkubatorze z butelki co było przyznam się troche uciążliwe zwł w warunkach szpitalnych. Po powrocie do domu podjęłam próby przystawiania Mai do piersi, niestety z marnym skutkiem kończyło się na płaczu i w końcu i tak sięgałam po butelke z odciągniętym mlekiem. Pomyślałam że jednak położne miały racje i dziecko które było od pierwszych dni na butelce nigdy nie zechce piersi. Codzienne próby karmienia jednak po tygodniu okazały się skuteczne :) Maja zaczeła ssać pierś :)) Byłam przeszczesliwa z tego powodu. Maja ma dziś 6tygodni i co prawda muszę ją dokarmiać butelką bo z piersi się nie najada (za szybko się męczy) ale kontakt przy piersi jest bezcenny

    OdpowiedzUsuń
  51. Jestem po raz czwarty w ciąży. Starsze dzieci karmiłam piersią, najdłużej najmłodszego syna 2,5 roku. Teraz kiedy znowu spodziewam się maluszka decyzja jest taka sama. Dlaczego? Bo to zdrowe, naturalne, proste, pozwala na zbudowanie niepowtarzalnej więzi z dzieckiem. Bo mnie to uszczęśliwia. Tak kiedy się zastanawiam, to w dzisiejszych czasach planując ciążę, będąc w ciąży i później, myślimy aby dziecko miało wszystko, nic mu nie brakowało, aby było szczęśliwe. A przecież do szczęścia zarówno mamy jak i dziecka potrzebne jest tak niewiele i to bez żadnych kosztów. Mleko mamy. Wiara w swoje możliwości, chęć karmienia, odrobina życzliwości i wsparcia najbliższych i otoczenia. A tego ostatniego czasami niestety brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  52. Cóż ... zdecydowałam się na karmienie piersią, gdyż żadnej innej opcji nie brałam po uwagę . Karmiła mnie piersią mama (i resztę szóstki rodzeństwa ), mamę karmiła babcia i tak z pokolenia na pokolenie . To właśnie mama pokazała mi jak bardzo ważne, dla świeżo upieczonej mamy jest karmienie piersią . To właśnie pierwszy kontakt dziecka z mamą, karmienie powoduje tak ogromną, intymną więź że nic nie jest w stanie tego przerwać . I to właśnie wyróżnia MAMY od Tatusiów .


    Moje dziecko urodziło się zdrowe (na szczęście ), mimo wielkiego stresu jaki mi towarzyszył i obaw lekarza , który nie owijał w bawełnę . Udało sie . Urodziłam zdrowe bliźnięta . Karmię piersią bo lubię . Zdecydowałam się na karmienie .


    Zdecydowałam się na karmienie piersią bo tak podpowiadał mi instynkt macierzyński . Karmienie piersią jest dla mnie karmieniem miłością . Nie zależy to od samopoczucia, tanu zdrowia, stresu czy zachcianki która aktualnie nas pochłania . Karmienie piersią nie jest zabawą, którą się zaczyna i przerywa wedle swego upodobania . To oddanie się dziecku i bycie do jego dyspozycji, nie ważne czy to8 rano czy 3 nad ranem .




    Zdecydowałam się na karmienie piersią ponieważ kocham swoje dzieci ., I basta ! edka767@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  53. Po tym, jak zobaczyłam suczkę karmiącą 6 szczeniąt, stwierdziłam, że co, ja z JEDNYM nie dam rady!? Karmienie piersią jest przecież takie naturalne!

    OdpowiedzUsuń
  54. Byly gdzieś juz wyniki?

    OdpowiedzUsuń
  55. Gratuluje Pania i zycze wytrwalosci bo ja niestety po raz drugi przegrywam walke z karmieniem. Czasem natura plata figle pomimo szczerych checi

    OdpowiedzUsuń
  56. Gratuluję mamusie (;

    OdpowiedzUsuń
  57. @Martyna Wajcht Pani Martyno proszę o kontakt. Wygrała Pani zestaw nagród od Medela ;)

    OdpowiedzUsuń

Facebook

Prawa autorskie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć i tekstu, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.