Jaki poniedziałek taki cały tydzień. 27/28 tydzień-podsumowanie

piątek, marca 27, 2015


[grafika->źródło]

 Ciesze się niezmiernie, że ten tydzień powoli się już kończy i mam cichą nadzieję, że już nigdy nie powtórzy mi się tak fatalny, pełen przykrych niespodzianek tydzień.
Mówi się, że jaki poniedziałek taki cały tydzień. Stanowczo potwierdzam i muszę przyznać, że u mnie ten zabobon zdecydowanie zadziałał.
 Zaczęłam usunięciem zęba, podpuchniętym, czerwonym lewym okiem, a skończyłam na figlach brzuszkowego, przy których nie było mi wcale do śmiechu.
Dość silne bóle w podbrzuszu oraz zdenerwowanie sprawiły, że tego samego dnia byłam na wizycie u swojego lekarza prowadzącego ciąże.
W ciągu drogi, byłam bardzo zdenerwowana, niespokojna oraz martwiłam się, o Polę, którą musiałam zostawić w domu pod opieką przyjaciółki.
Oczywiście doszły do tego korki w Warszawie, które zaowocowały totalne podniesienie mojego ciśnienia i histerii.
Bogu dzięki wszystko skończyło się dobrze, dojechaliśmy na miejsce i mogłam spokojnie udać się na kontrolę.
Wszystko zostało dokładnie zbadane, zostałam uspokojona a brzuszkowy momentalnie jakby ręką odjął, przestał szaleć. Mało tego na USG smacznie spał i ani myślał, żeby chociaż przywitać się z zdenerwowaną matką :)
 Moje obawy przed przedwczesnym porodem zostały całkowicie rozwiane. Brzuszkowy rośnie jak na drożdżach, wyniki są prawidłowe, a do porodu mam jeszcze trochę czasu :)

 Do domu wracałam już spokojna, bez napięcia, stresu, który towarzyszył mi przez cały dzień. Otrzymałam lek rozkurczowy, który będę przyjmować przez 7 dni, dwa razy na dobę. Już po pierwszej dawce, przespałam spokojnie noc. 
Być może dochodził do tego wszystkiego ogromny stres oraz czarne myśli, których nie mogłam powstrzymać.
W przeciągu tych kilku dni trochę nazbierało się stresu związanego ze zdrowiem, który niestety nie jest dobrym towarzyszem w tym okresie.
 Powoli oddycham z ulgą i staram się nie przejmować rzeczami mało ważnymi, zbędnymi. 
Na poprawę humoru jutro wyruszam na trzecie już spotkanie mam blogerek w Płocku, organizowane przez Asię oraz Ilonę. 
Już nie mogę się doczekać spotkania z tak wspaniałą grupą osób,którą miałam możliwość poznać już wcześniej oraz poznać nowe, sympatyczne mamy.

 Zaczynam 28 tydzień i już z całym sumieniem mogę stwierdzić, że coraz częściej odczuwam zmęczenie, jestem śpiąca i na nic nie mam ochoty.
Zdarza mi się, że jedną czynność wykonuję dobre kilkanaście minut, bądź co gorsze całkowicie o tym zapominam i zmierzam w kierunku sofy, aby na chwilę wyciągnąć nogi i odpocząć.
Mój kręgosłup oraz miednica powolutku dają o sobie znać i informują, że to już przecież trzeci, ostatni trymestr ciąży.
Całe szczęście, że nie piję jeszcze litrami melisy, tak jak robiłam to w ciąży z Polą. Przed każdym snem byłam zmuszona wypić spory kubek melisy, tak aby przymknąć oko i spokojnie zasnąć. Z brzuszkowym jak na razie się wysypiam, a nawet udaje mi się od czasu do czasu spać na brzuchu! 
 Apetyt mam stanowczo o wiele większy, co w genialny sposób pokazuje mi moja waga. 
Często oczami mogłabym zjeść wszystko co znajduję się do kuchennych szafkach, a wejście do sklepu zawsze kończy się zakupem jakiegoś malutkiej czekoladki, której ostatnio nie mogę się oprzeć!
 Niedawno zrobiłam sernik na zimno, który zniknął w oka mgnieniu, a tak naprawdę w otchłani mojego brzucha i latającego języka na widok takich pyszności. 
Na apetyt na pewno narzekać nie mogę, a co najważniejsze nie czuje się z tym wcale źle.
Moja szafa od czasu do czasu wysłuchuje moich jęków i żali, że nie mam się w co ubrać, wszystko już za małe, jednak szybko dostaję olśnienia i wyciągam bluzkę/ tunikę, która pasuje idealnie! 
 Ostatnio miałam problem z kurtą/ płaszczykiem, gdyż w zimowej kurtce po pierwszej było mi już stanowczo gorąco, a po drugie wyglądałam w niej jak wielki wieloryb. Znalazłam odpowiedni, śmietankowy płaszczyk z dresówki, z którego jestem zadowolona.
 Przeszłam już przez obciążenie glukozy, która tym razem nie okazała się być taka straszna. Byłam pewna, że mój organizm zareaguję na taką dawkę cukru tak jak w pierwszej ciąży: będę osłabiona, cały dzień będę czuła niesmak oraz na sam widok kolejnej strzykawki i tryskającej krwi będę panikować. Okazało się, że żadna glukoza mi nie straszna, bo gdy tylko minęło te kilka godzin od drugiego pobrania, dorwałam się jak szalona do jedzenia i zakończyłam na pączku z marmoladą, oblanym obficie lukrem :)


waga: 73,1
rozmiar ubrań: XL ( chociaż ostatnio udało mi się z legginsów w rozmiarze M, zrobić naprawdę duże XL :) )
cera: Delikatnie przesuszona w niektórych partiach twarzy
zachcianki: Ostatni hit! Sernik w każdej postaci oraz śmietankowa rolada! 
samopoczucie: Powolutku zwalniam, jednak nie poddaje się :)

 A co z brzuszkowym?
Imię już wybrane. Postanowione. Tak naprawdę, już wcześniej zostało wybrane, jednak do końca porodu nie zdradzę :) 
Skubaniec tak się wierci, kręci, że mój brzuch przybiera ostatnio dziwnych kształtów.
Kopie nóżkami, które ma na samym dole, oraz często wierci swoją pupą, którą ma ułożoną w moim brzuchu, a jego obecnym domu po prawej stronie. 
Rośnie! Przybiera dobrze na wadze oraz pięknie pozuje do zdjęć na USG.
Ostatnio zachował się trochę niestosownie i wsadził swój malutki paluszek do nosa, i takim o to sposobem został złapany na gorącym uczynku co zostało uwiecznione na zdjęciu :)
Wspaniale reaguje na głosy najbliższych, a najbardziej chyba na poranne krzyki swojej siostry.
Smacznie śpi w ustalonych godzinach i bryka gdy tylko ma na to ochotę. 
 W tej chwili energicznie podskakuję, przybijając Wam piątkę i przesyła gorące podziękowania, że tak wiele osób wspierało Nas i trzymało za Nas mocno kciuki, żeby wszystko było dobrze.
Nawet podpowiada mi, że jak już przyjdzie na świat puści do Was oczko i zdradzi jak ma na imię :)

waga: 1,1 kg
miara: ok. 25 cm
uwagi szczególne: Potrafi Nas nieźle przestraszyć i doprowadzić do zawału. Sądzę, że to 100% facet, który lubi płatać figle :)

 Tymczasem uciekam robić pyszne śniadanie i podjeść trochę czekoladowego sernika, który już na Nas czeka w lodówce.

Dziękuję, że jesteście!

D.








Przeczytaj również

12 komentarze

  1. zdrówka i nie mogę się doczekac jutro az was wygłaskam za wszystkie czasy <3 i obiecuje teraz spędzic z wami 100% czasu :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Też nie mogę się już doczekać, mam nadzieję, że jutro przyjadę do Was bez szwanku ;))). Do jutra! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. tez mam andzieję do jutra kochani ściskam i miłego dnia :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Rośnijcie zdrowo! Ja gdy byłam w ciąży to pochłaniałam drożdżówki i gofry. Badanie glukozy wspominam całkiem dobrze, ale myślę, że to dzięki mojemu apetytowi na słodycze. Pod koniec ciąży objadałam się czekoladą Milka Toffee Ganznuss. Dobiłam do wagi 80kg :/ Najważniejsze, że Marianka urodziła się zdrowa i bez problemów. Buziaczki dla Was :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Kamień z serca!Dzięki Bogu,że z wami wszystko ok;) pogłaskaj brzuszkowego od wirtualnej cioci:*

    OdpowiedzUsuń
  6. Dużo zdrówka. Ciąża ci mimo wszystko służy bo wyglądasz kwitnąco, a płaszczyk jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak jak wszyscy czytelnicy dołączam się do życzeń ze zdrówkiem ale najbardziej życzę Ci spokoju, abyś nie musiała przechodzić już więcej podobnych chwil grozy bo sama wiem jaka to panika kiedy maluch zaczyna pośpieszać czas. Także spokoju, miłości i zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  8. dużo zdrówka wam życze :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dużo zdrówka kochana :* Życzę szczęśliwego rozwiązania :*

    OdpowiedzUsuń
  10. ale ten czas leci :) już bliżej niż dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A widzisz, ja też miałam ostatnio jazdę ze swoim brzuszkiem i maluszkiem mieszkający w nim. Zaczynał mi się podobno przedwcześnie poród, ale wszystko się uspokoiło i jest ok - zresztą do czerwca mamy jeszcze trochę czasu, więc niech ta mała istotka tam siedzi i grzeje siew środku :) Zamiast mamę straszyć. Trzymkaj się tam dzielnie, bo też jeszcze macie czas :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Facebook

Prawa autorskie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć i tekstu, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.