Dziecko blogera

wtorek, marca 25, 2014

Dziecko blogera.
Nie jest dzieckiem dwojga osób.(?)
Przed słowem: dziecko stoi- "bloger".
Jest inne.(?)

Świat zwariował!
Nie od dziś się z tym zmagamy.
Nie od dziś zmagamy się z problemami społecznymi, nie od dziś wiemy, że świat dzieli się na ludzi zamożnych i mniej zamożnych.
Świat wariuję na każdym przystanku.
Z każdym dniem, sekundą. 
Wariuję kiedy ma na to ochotę i jest mu tak wygodniej.
Zaskakuję z każdym oddechem. 

Dziecko blogera jest inne. Prawda?
Przed jego imieniem widnieję pojęcie: "bloger".
Z większą gracją, w innej tonacji wypowiada się jego imię.
Zasypywane jest każdego dnia niepowtarzalnymi zabawkami.
Ubierane w najdroższe marki ubrań.
Dziecko blogujących rodziców, absolutnie nie ma prawa nosić rajstop!
Dziecko blogera wygląda jak z pierwszej strony gazet.
Jest bardzo podobne do dziecka Hollywood' skich gwiazd.
W pokoju TEGO dziecka nie znajdziesz porozrzucanych, plastikowych zabawek. Ich tam po prostu nie ma!
Dziecko nie włoży do ust karbowanej frytki.
Metki ubrań widać na kilometr.
Porusza się najlepszym rowerem, elektryczną hulajnoga, wózek niczym limuzyna.
W zasięgu jego ręki znajduje się jedynie sprzęt: laptop, tablet, IPhone.
Fotelik samochodowy jest inny niż wszystkie dostępne na rynku.
Łóżeczko jest z innego tworzywa, pościel lśni w pastelach. 
Dookoła Hand-made. 
Każdy dzień dziecka zaplanowany w kalendarzu. Wszystko musi "cykać jak w zegarku!"
Maluch nie trzyma łysego bobasa, ono jedynie czyta książki, w których nie licz że znajdziesz Babę Jagę, która więziła w swojej chacie rodzeństwo, Jasia i Małgosię.
Ma inne pasję, marzenia.
Pozuję do każdego zdjęcia niczym zawodowa fotomodelka, fotomodel.
Jego zdjęcia wykonywane są najdroższym sprzętem.
Lustrzanki wyłapują każdy uśmiech małej istoty.
Dziecko blogera nie bałagani!
Jest poukładane do granic możliwości.
Grzeczne, że matka nie ma prawa narzekać na ból głowy.
Na jego twarzy nie znajdziesz żadnego okruszka po jedzeniu, na bluzce plamy po soku z marchwi, jego dłonie są czyste, nie kleją się.
Na zakupach zachowuję się jakby go w ogóle nie było.
Jest inne i wirtualnie niedostępne.

GÓWNO PRAWDA!


Niektórym poprzewracało się w głowie!
I jeśli wydaje Ci się, że dziecko blogera wygląda, zachowuję się identycznie jak powyższa lista to ty również nie należysz do osób normalnych.
To nie jest żadna nowa afera. To nie jest nowy trend blogowy, to moje spostrzeżenia oraz wiadomość, która dostałam, pt: "Dziecko Blogera!!"
Jestem matką.
Blogerką?
Przez minimalne "B".
Pisze.
Moje dziecko należy do osoby, która gdy ma ochotę pisze.
Pisze dla Was, dla siebie, dla przyjemności, dla wspomnień.
Nikt do tego mnie nie zmusza.
Dobrze mi z tym.

Dziecko blogera to dziecko.
Dziecko dwojga osób.
Dziecko z miłości.
Coraz częściej spotykam się pewną krytyką.
Coraz częściej napotykam na stwierdzenie, że dziecko osoby, która prowadzi swój wirtualny pamiętnik jest INNE.
Nie, nie, nie!

Imię akcentuje się tak samo.
Zabawki są lub ich nie ma.
Podobają mi się drewniane zabawki- kupuję.
Myślicie, że matki które prowadzą blog nie kochają się w second-hand'ach?
Myślicie, że wszystko przychodzi tak łatwo?
Zdajecie sobie sprawę, że my również wywalamy oczy na widok ceny bucików, bluzeczek, itp.
Nie wierzcie, że dziecko "wirtualnie niedostępne" nie miało nigdy styczności z plastikową, głośno wyjącą zabawką. Znajdzie się ciotka klotka która skusi się na podarowanie naszemu dziecku plastikowego gadżetu. 
Osobiście jestem fanką drewna, jednak absolutnie nie bronie się przed innym tworzywem.
Maluch dość sprytnie potrafi ugryźć frytkę, zjeść małe ciasto i jeszcze energicznie poklepać się po małym brzuszku.
Usmarować przy tym całe ubranie i być szczęśliwym do granic możliwości.
Nie musimy pisać blog aby wiedzieć jak zdrowo i z rozsądkiem się odżywiać. Jakie składniki dostarczać maluchowi.
Foteliki samochodowe, wózki, rowery są zakupem przemyślanym tak samo jak rodzica, który takiego bloga nie prowadzi i na niego "bloger" się nie mówi.
Sprzętem interesuję tak samo, znakomicie wie do czego służy telefon.
Łóżeczko ma standardowy wymiar i kolorową dziecinną pościel.
1/3 w domu to porozrzucane Hand-made, że spokojnie można sobie krzywdę zrobić.
W jego posiadaniu są łyse bobasy bądź z kępą włosów, puzzle, klocki oraz książki z dziurką, Smokiem Wawelskim, upierdliwą Kaczką Dziwaczką a nawet narządami płciowymi. 
Potrafi pięknie dokończyć wierszyk o kotku i jajeczku.
Sądzicie, że ma inne marzenia? Że myśli inaczej? To absurd!
Wkurzają się gdy matka biega po domu z aparatem wychwytując najlepsze ujęcie małego człowieka.
Używamy programów graficznych.
Sprzęty najlepszej generacji możemy również bez problemu brać na raty.
Dziecko blogera nie uśmiecha się na zawołanie i nie cieszy bez powodu.
Z łatwością, my rodzice wiemy jak sprzątać zabawki, klamoty z pokoju, kuchni, łazienki a nawet klatki schodowej!
Są takie dni, że na ból głowy nie narzeka tylko matka, ojciec... Dziecko potrafi dać popalić!
Na środki piorące wydajemy mniej więcej tyle samo co rodzice dzieci, którzy nie prowadzą bloga. Jesteśmy w skowronkach gdy na nowej bluzce widnieje pomarańczowa, duża plama. Bijemy się w głowę bo na stole spoczywa śliniak.
Kocha zakupy i umila na nich Nasz czas. Z prędkością światła potrafi biegać po sklepie udając, że go nie ma. 
W stu procentach jest takim samym dzieckiem, otwartym, kochanym i mądrym.

Proste!
Prawdziwe.
Nie dajcie się zwariować!

[ Swój "zeszyt wirtualny" prowadzę od października 2013 roku. Do blogera mi daleko. Ktoś już mnie nawracał, zapraszał do innej wiary, nazywał egoistką, prostaczką, itp. Moje DZIECKO to jakby ktoś jeszcze nie wiedział to dziecko Darii i Marka. Nie różni się niczym. 
Na słowo: "bloger" trzeba sobie zapracować! ]








Przeczytaj również

0 komentarze

Facebook

Prawa autorskie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć i tekstu, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.