W roli głównej - LOLA !

środa, listopada 27, 2013


  Nosząc swoją kruszynkę pod serduszkiem, marzyłam żeby była idealna pod każdym względem...
Ale nie o tym...

  Gdy pojawiła się na świecie byłam szczęśliwa jednak nie do końca rozumiałam, że Nasz P.jest już z Nami... [ O mojej wariacji 2 tygodniowej pisałam już wcześniej--> TU  ] 

Bardzo ciężko, było mi wieczorami odkładać ją do swojego łóżeczka, kolorowego, pięknego z nową karuzelą jednak dużej, dużejjjjj przestrzeni! 
Wariowałam ! 
Najchętniej trzymałabym ją w swoich ramionach dzień i noc... 
Gdy zbliżał się wieczór, za oknem już mrok prosiłam, żeby był  dzień i tak do 2 miesiąca Poli.
Któregoś pięknego weekendu wybraliśmy się do rodzinki, i tam 'oświeciło mnie' , a dokładnie moja mądra, kochana mama podsunęła mi pomysł ! 
[ jak dobrze mieć przy sobie trzeźwo myślącą istotę! <3 ]
Widząc jak ja się męczę, że Pola zasypia 'sama' w dużym łóżeczku wyciągnęła mi z torby zwykła pieluszkę tetrową i szybkim ruchem położyła na twarz Poli.

Niesamowite, ale wówczas poczułam spokój? bezpieczeństwo? 
Na pewno coś tak dziwnego a zarazem uspokajającego, że do tej pory nie potrafię tego opisać...
Położyłam swoją królewnę z biała pieluszką i przypatrywałam się jak smacznie zasypia.
 A jaa? ? Stałam nad łóżeczkiem i chciałam żeby noc trwała dłużej niż dzień...


Właśnie TAK!

Weekend dobiegał końca, trzeba było wracać do domu, jednak w głowie mętlik.... 
Czy poradzę sobie z tym, żeby wyciągnąć tą samą pieluszkę, i dać ją Poli? 
Bałam się, że nie dam rady, miałam głupie myśli ...

" A może owinie się w nią  i coś się stanie?" 
 "A może jej to nie pasuje ?" 
" A może jej się to wcale nie podoba? " 
 a może , a może i tak non stop...

Sama nie wiem czy to był lęk czy tylko wymówka, że 'Nie pieluszka? '
Jak dobrze, że razem ZE mną w mieszkaniu mieszka Mój M . <3 !

Nie było go parę minut [wyjście z pokoju do drugiego , nie zajmuje dużo czasu ] , w ręku trzymał to 'coś ' błękitnego, które od dłuższego czasu leżało w szafie i czekało na właściciela, właścicielkę !

Miś? 
Przytulanka?
Po prostu LOLI! Nasza LOLI! Nasza PRZYTULANKA LOLI


Błękitna koleżanka, która jest z Nami zawsze, wszędzie i nie było dnia abyśmy jej nie mieli ze sobą! Zabieramy ją do parku na spacer, do znajomych, na zakupy, do zabawy i oczywiście do spania.
Dzięki LOLI przestałam się bać! Pola czuła się bezpieczna! Nie musiałam zadawać sobie 100 głupich pytań, nie bałam się wieczoru ...
Uwielbiam patrzeć jak moje dziecko, przytula się do błękitnej przytulanki, wieczorami zasypia z NIĄ , budzi się z NIĄ , a na jej widok ma uśmiech od ucha do ucha!
Muszę przyznać , że LOLA ma rodzeństwo.
Siostrę i brata, jednak dla Poli najważniejsza jest LOLA.
Co z tego, że siostra jest różowa ma różowy berecik, a braciszek czerwony płaszczyk?!


Lola nie ma nic! 
A i tak ją KOCHAMY najbardziej!
Mamy tylko jeden problem.... kąpiel, wtedy szybko potrzebujemy pomocy rodzeństwa, chociaż czasami nie skutkuje .... 
Ale co tam :)


Gdy matka szczęśliwa, dziecko na pewno też!
















D.





Przeczytaj również

0 komentarze

Facebook

Prawa autorskie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęć i tekstu, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.